Imieninowe CANDY - wyniki!!!


Czas na wyniki Imieninowego CANDY!!!

Włochaty kotek z tekturki


Uwielbiam zabawy z tekturkami! Już same w sobie wyglądają ładnie, ale zawsze można jeszcze trochę pokombinować :) Zazwyczaj je koloruję lub dodaję embossing na gorąco, ten ostatni zabieg świetnie się sprawdza w przypadku delikatnych tekturek, bo dzięki dodatkowej warstwie nie tylko utrwalamy kształt, ale również wzmacniamy całość. No i jeszcze ten błysk ;) 

Jednak na rynku pojawia się tyle fantastycznych produktów, że naprawdę możliwości jest coraz więcej. Niedawno na sklepowych półkach rozgościł się puder do embossingu na gorąco, który działa jak klej :D Można go stosować na wielu różnych powierzchniach i z wieloma różnymi produktami, np. mikrokulkami, brokatem, złotą folią w płatkach, meszkiem, etc. Ja zrobiłam włochatego czarnego kota, który wyszedł naprawdę super :) 



Na koniec jeszcze kilka rad: przede wszystkim miejcie gdzieś pod ręką mokre chusteczki i odkurzacz, meszek jest lekki i może polecieć trochę dalej, niż mamy na to ochotę; podgrzejcie puder raz a dobrze, jeśli podgrzejecie puder już po nałożeniu meszku (bo gdzieś jeszcze nie roztopił się do końca), wszystko się stopi razem i nie będzie efektu; do przyklejania najlepiej sprawdza się łyżeczka. Mam nadzieję, że wypróbujecie tę technikę, bo naprawdę warto. Efekt jest bardzo przyjemny :)

Ania :) 

P.S. Zostały jeszcze tylko dwa dni na zapisy w moim Imieninowym CANDY :)


Sizzix Big Shot: Wasze pytania


Często pytacie o mojego Sizzix'a, zwłaszcza po filmach z jego udziałem ;) Zawsze staram się odpowiedzieć na Wasze pytania możliwie najlepiej, ale w krótkiej wymianie zdań, najczęściej na Facebooku nie da się rozwiać wszystkich wątpliwości. Dlatego też postanowiłam nagrać wprowadzenie do Big Shot'a, w którym opowiem o wszystkim, co jest związane z maszynką i odpowiem na najczęściej pojawiające się pytania. Dajcie znać w komentarzach pod tym postem czego chcielibyście się dowiedzieć lub z czym macie problem :) 

Ania


Otwieramy zestaw do haftu firmy Dantel


Jakiś czas temu myślałam nad zakupem zestawu firmy Dantel dla hafciarskiej koleżanki. Długo nie mogłam się zdecydować, bo wzory są naprawdę cudne, ale z drugiej strony ja jeszcze nie miałam z nimi do czynienia i nikt ze znajomych też z nimi nie pracował, więc nie do końca wiadomo co się kupuje. Ostatecznie stwierdziłam, że wybór produktu nieznanej mi marki jest zbyt dużym ryzykiem i do koleżanki poleciał inny, ale sprawdzony zestaw. 

Wybrany przeze mnie wzór bardzo się spodobał, więc wszystko się dobrze skończyło. Ona zadowolona, ja zadowolona, więc jest pełnia hafciarskiego szczęścia :) Jednak obrazy Dantel wciąż za mną chodziły, zwłaszcza jeden, przedstawiający dziewczynę na plaży skradł moje serce.  Długo walczyłam sama ze sobą, bo przecież mam już co robić do końca świata i jeden dzień dłużej, ale w końcu zdecydowałam się na zakup. Zestaw kosztował mnie 153 zł + koszty wysyłki, więc, biorąc pod uwagę rozmiar (47,6 x 33,5) to chyba dobra cena. 

Pomyślałam też, że warto pokazać jak wygląda zestaw w środku i sprawdzić, czy nie ma tam niespodzianek w postaci poplątanej muliny lub postrzępionej i nierównej kanwy.




I jak Wam się podoba zestaw? :)

Ania :) 


P. S. Od dziś nie kupuję już żadnych nowych zestawów ;)  

A miało być tak pięknie...


Zaplanowałam sobie dzisiaj naprawdę przyjemny dzień, najpierw fryzjer, potem kosmetyczne zakupy, a na końcu wycieczka do mojej ulubionej hurtowni papierniczej. Prawda, że cudny plan? Pełna optymizmu jechałam sobie do Manufaktury, gdy nagle skrzynia biegów przestała działać i to tuż przed dużym i ruchliwym skrzyżowaniem. Każdy łodzianin Wam powie, że Wojska Polskiego przy Franciszkańskiej to naprawdę kiepskie miejsce na awarię. Na szczęście jakoś bezkolizyjnie udało mi się zjechać na chodnik tylko na sprzęgle, gdzie na sam koniec zgasł silnik.

Rozhisteryzowana, bo przecież zepsuta skrzynia biegów to w zasadzie wyrok śmierci dla samochodu, zadzwoniłam po wsparcie. Posiedziałam trochę w upale, przeprosiłam każdego mieszkańca pobliskiej kamienicy, który musiał przeciskać się koło mnie, żeby móc wyjechać, bo niestety samochód ostatecznie wyzionął ducha w bramie wjazdowej.

Wreszcie wsparcie techniczne przyjechało, po kilku minutach okazało się, że tam, gdzie normalnie jest luz aktualnie znajduje się trzeci bieg, a pozostałe są zablokowane. Po chwili namysłu podjęliśmy heroiczną próbę przejazdu z miejsca awarii do domu, by tam pomyśleć co z tym wszystkim zrobić. Na szczęście do domu udało nam się dotrzeć w jednym kawałku i nawet na naszym ośmioramiennym skrzyżowaniu nie było problemu ze skrętem.

Samochód zaparkowaliśmy przed domem, bo jak później wyjechać bez wstecznego, i zabraliśmy się za grzebanie pod maską. Dla ścisłości: ja tylko patrzyłam i podawałam. Dosyć szybko udało się zlokalizować problem, którym był plastikowy element trzymający jakieś tam wiązki czegoś tam od skrzyni biegów. Plastik po prostu odmówił współpracy, co w efekcie przełożyło się na zablokowaną skrzynię i moją histerię. Już myślałam, że sprawa jest prosta, wystarczy wymienić felerny plasticzek, ale przecież w życiu nic nie może być proste. Plasticzek okazuje się być elementem większej całości, którą trzeba wymienić w warsztacie, bo w domowych warunkach jest to zbyt trudne.

Bosko, ale do tego warsztatu trzeba jakoś dojechać, najlepiej bez rozległego zawału przy każdej próbie zmiany biegu. Po rodzinnej naradzie postawiliśmy na opaski zaciskowe, które ostatecznie całkiem fajnie przytrzymały plasticzek. Efekt? Wszystko działa! Biegi pięknie chodzą no i trójka jest tam, gdzie zawsze ;) Mega dumni z siebie wróciliśmy na wcześniejsze miejsce akcji, żeby zabrać zostawiony tam samochód, bo jak ruszyliśmy na trzecim biegu, to już się nie zatrzymywaliśmy. 
Ufff... myślałam, że to już wszystko na dziś i nie przytrafią mi się żadne kolejne drogowe niespodzianki. Nawet włączyłam ulubioną płytę, bo napięcie przy zmianie kolejnych biegów powoli zaczęło ze mnie schodzić. Dojechałam do następnych świateł i zerknęłam na przeciwległy pas, gdzie akurat w tym samym momencie czerwony fiat przerzucał przez maskę jadącego prawidłowo rowerzystę. Cholera! Czy ja dzisiaj przyciągam wszystkie drogowe incydenty? Na koniec w samochodzie włączyła się rezerwa... 
A miało być tak miło... Dziś żadnego scrapowego, ani hafciarskiego wpisu niestety nie będzie, bo zajadam stres migdałowo - cytrynowym sernikiem, jednym okiem oglądając zimowy film w nadziei, że może mroźne widoki pomogą zwalczyć upał. Jedno, co mogę wam doradzić, to zawsze miejcie ze sobą opaski zaciskowe, nigdy nie wiadomo kiedy mogą się przydać ;) Ja je mam zawsze przy sobie :D A teraz idę kupić online wszystko to, co dzisiaj miałam kupić stacjonarnie ;) 

Ania


P.S. W Scrap Butiku trwa przedsprzedaż cudnych papierów z kolekcji Summer Feelings. Nie mogłam przejść obok nich obojętnie, zresztą zobaczcie sami :D 



No i jeszcze trochę dodatków: 







Weekend z Veronique Enginger #4


Dziś mamy niedzielę, w dodatku ostatnią w tym miesiącu, więc najwyższy czas pokazać zielnikowe postępy! Strasznie się cieszę, bo jednak udało mi się nagrać i zmontować hafciarski vlog co wcale nie było takie proste. Ty razem działo się wszystko, co nie miało prawa się zadziać. Pierwszy tydzień vlogowania był zdecydowanie pechowy, na szczęści drugi okazał się lepszy, choć nie obyło się bez problemów. Osoby, które zaglądają na mojego Facebooka widziały dzisiaj wpis o problemach technicznych, więc wiedzą, że łatwo nie było. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło i vlog jest już na kanale :) Zapraszam do oglądania :) 




P. S. Nie zapomnijcie o łapkach w górę i subskrybcji kanału :) 


Lniane candy u Chagi


Lipiec miesiącem blogowych zabaw. Tym razem candy zorganizowała Chaga z bloga Pasje odnalezione, której chyba nikomu nie muszę przedstawiać :) Wiecie, że Chaga bloguje już od siedmiu lat? Siedem lat! To prawdziwy kosmos w blogowym świecie, gdzie co minutę powstają setki blogów. Mam nadzieję, że i ja kiedyś będę obchodzić siódme blogowe urodziny ;) Z tej okazji Chaga postanowiła zorganizować candy, gdzie do wygrania są przecudowne materiały.


https://pasjeodnalezione.blogspot.com/2017/07/lniane-candy.html?showComment=1501317183127#c2800861240407151489

Imieninowe CANDY!



Czas na Imieninowe CANDY! Dziś mam imieniny i z tej okazji przygotowałam dla Was pierwszą tego typu zabawę. Do wygrania będzie sporo fajnych przydasi, jednak chciałabym, żeby wygrana była niespodzianką, dlatego nie napiszę szczegółowo co trafi do paczki, ale zdradzę, że będzie coś do haftu, coś do kartkowania i innych kreatywnych projektów, coś co sama zrobiłam i oczywiście coś dla ciała ;) Mam nadzieję, że osoba, która wygra będzie zadowolona :)

A teraz kilka słów zasadach Imieninowego Candy:

- osoby zainteresowane udziałem w zabawie zamieszczają post na blogu z podlinkowanym powyższym banerem candy, następnie dodają link do wspomnianego wpisu przez żabkę pod tym postem do 12 sierpnia włącznie;

- w zabawie mogą wziąć udział osoby prowadzące aktywne blogi (minimum 2 wpisy w miesiącu, przez co najmniej trzy ostatnie miesiące);

-warunkiem udziału jest też polski adres wysyłki paczki;

- wyniki Imieninowego CANDY podam 13 sierpnia;

- będzie mi bardzo miło, jeśli dołączcie do grona obserwatorów bloga oraz polubicie mojego Facebooka, ale nie jest to warunek zabawy ;)  


Miłej zabawy! :) 

Ania 


Candy w Magicznej Kartce


Magiczna Kartka po raz kolejny organizuje rozdanie najnowszej kolekcji przecudownych papierów i oczywiście nie mogłam przejść obojętnie obok tego candy:) Zresztą, spoglądając na listę moich ulubionych blogów, widzę, że Wam również nie udało się oprzeć urokowi tego zestawu ;) Jeszcze nigdy nie wygrałam w żadnym candy, więc może tym razem szczęście uśmiechnie się do mnie :)







Zaprojektowałam wzór!


Ostatnio na Facebooku znowu ożyła dyskusja o przywoływaniu zimowych klimatów w środku lata. Dla jednych to bezsens, a dla drugich możliwość wyrobienia się ze wszystkim na czas, zwłaszcza jeśli robi się naprawdę dużo kartek lub ozdób. Mnie naprawdę nie przeszkadza zimowe kartkowanie latem, sama też czasem nadrabiam zaległości kończąc prace, na które zabrakło weny i czasu. Zimowe wzorki zresztą też najlepiej wyszywa mi się latem :)

Ta dyskusja przypomniała mi o projekcie, który wymyśliłam już dwa lata temu, jednak jeszcze nie udało mi się go zrealizować, bo w grudniu zawsze jest urwanie głowy i zawsze brakuje czasu. W tym roku obiecałam sobie, że dekoracja będzie gotowa na czas, dlatego przygotowania zaczęłam już teraz. Nie chcę jednak psuć niespodzianki, dlatego jeszcze nie napiszę co właściwie jest tym projektem i jak będzie wyglądać, zdradzę tylko, że będzie to ozdoba z elementami haftu. I właśnie haft, a w zasadzie hafcik co roku jest tutaj największym problemem. Dlaczego? Bo potrzebuję wzoru bardzo małej choineczki, kiedyś taki znalazłam, ale tak dobrze schowałam, że teraz nie mogę go znaleźć :/

Nie chciałam nikomu zawracać głowy moim marudzeniem, dlatego w sobotę ściągnęłam hafciarski program i sama zabrałam się za choinkę. Najpierw powstała wersja podstawowa:


... potem z doniczką / stojakiem:


... a na końcu choinka dostała jeszcze ramkę :D


To rysowanie myszką po wirtualnej kanwie naprawdę mi się spodobało :) Jak coś nie wyjdzie to zawsze można wymazać, albo zacząć od nowa. A najbardziej cieszy mnie to, że choineczka już jest, nawet wydrukowana i schowana z resztą elementów projektu i czeka spokojnie na listopad, kiedy zabiorę się za ozdobę.


Ania


P.S. Od teraz mogę się chwalić na całego, że ten projekt ozdoby jest w całości mój :D