Home Crazy Home



Odebrało mi głos... i to dosłownie! Moje piątkowe harce w ogrodzie skończyły infekcją i od dwóch dni nie mogę mówić. Wściekam się strasznie, bo jako osoba bardzo gadatliwa taki stan rzeczy bardzo mocno mnie irytuje. Fakt, że nie mogłam też nagrać dźwięku do zaległego filmu pogarszył jeszcze sprawę :/ 

Postanowiłam więc poprawić sobie nastrój i poszukać ciekawych wzorów. Nie mam tutaj na myśli samych zakupów, bo lista kupionych hafcików staje się coraz dłuższa, ale przegląd nowości oraz interesujących projektów. Ta moja hafciarska turystyka doprowadziła mnie w końcu do strony sklepu hobbystycznego, gdzie można kupić  m.in wzory Dimensions. Moje serce skradł prosty, lecz genialny hafcik Home Crazy Home, który został opracowany tak, by przypominał napis na kredowej tablicy.



Na tego typu wzór mam chęć już od dawna, ale jeszcze nie znalazłam takiego projektu, który zachwyciłby mnie w stu procentach. W tym zakochałam się od pierwszego wejrzenia, ale nie do końca pasuje do miejsca, gdzie chciałabym go powiesić. Z drugiej strony, granatowa kanwa jest, biała mulina też... Zdecydowanie muszę przemyśleć kwestię tego hafciku, miejsca i odpowiedniego wykończenia ;)

Ania :)

Straszna dynia od Igiełki



Straszną dynię, a w zasadzie roześmianą dynię od Igiełki pokazywałam Wam już wcześniej, kiedy nad nią pracowałam, ale chyba jeszcze nie widzieliście jej z konturami, a przecież kontury to połowa sukcesu. Hafcik należy do kategorii małych i uroczych, na których widok człowiek się śmieje, a przynajmniej u mnie taką reakcję wywołuje ta dynia :)

Obrazek nie doczekał się jeszcze właściwej oprawy, bo najzwyczajniej w świecie nie mogę się zdecydować. Dynia ma trafić do ramki, ale nie chcę, żeby to była taka zwyczajna oprawa. Zastanawiam się nad dodaniem niewielkiej kompozycji z liści, sznurkiem i taśmą jutową albo wykorzystaniu jesiennych papierów scrapbookingowych, połączonych ze wstążkami. Korci mnie jeszcze oprawa na tamborku :) Wybór nie jest łatwy, ale muszę się wreszcie na coś zdecydować, bo najwyższy czas właściwie wyeksponować dynię.

Ania :)


Sal z choinką #1



Mam bardzo słabą silną wolę... naprawdę... Obiecałam sobie, że w tym roku nie podejmę się żadnego nowego haftu, w tym również zabaw SALowych. Zdecydowanie mam zbyt wiele rozpoczętych prac, a kolejka kupionych zestawów wciąż się powiększa. Po nabyciu dziewczyny nad oceanem stanowczo obiecałam sobie, że w tym roku nie kupię żadnego nowego wzoru, ani nie zabiorę się za nic nowego, oprócz tego, co już mam. Naprawdę bardzo dobrze mi szło omijanie nowych wzorów i zestawów... aż do dziś.

Dobrze znana wszystkim hafciarska kusicielka, czyli Kasia z bloga Krzyżykowe szaleństwo ogłosiła dzisiaj nową, świąteczną zabawę - Sal z choinką. Kto mnie zna, ten dobrze wie, że naprawdę mam ogromną słabość do WSZYSTKICH świątecznych wzorów i trudno jest mi przejść obok nich obojętnie. Może udałoby mi się jakimś cudem zignorować zabawę, spychając tę informację na skraj świadomości, gdyby nie wzór, który Kasia wybrała, a jest to wprost genialna choinka autorstwa Veronique Enginger. No i nici z moich mocnych postanowień, przepadłam i to doszczętnie. Zresztą zobaczcie same:



Ubolewam nam moją słabą silną wolą, ale projektom Veronique Enginger nie potrafię się oprzeć. Zakochałam się w haftach tej autorki i to już w momencie postawienia pierwszego krzyżyka w zielnikowej róży, którą dalej powoli i z czystą przyjemnością dłubię. Muszę też odreagować jakoś miechunki, bo drobniusieńki materiał naprawdę daje mi w kość, zwłaszcza przy trzech nitkach, które najzwyczajniej na świecie bardzo trudno przechodzą, plączą się i nie wyglądają tak, ja bym sobie tego życzyła. Staję więc w krzyżykowe szranki, razem z innymi uczestniczkami zabawy, których jest już całkiem sporo :) Mam nadzieję, że dam radę i choineczka będzie umilać mi tegoroczne święta.


Ania :)

P.S. Zapisy trwają do 31 października na blogu Kasi.


Wymianka na Dzień Kawy #2


Dziś w Łodzi mamy typowy, jesienny dzień - jest ciemno, zimno i co jakiś czas pada. Lubię takie dni, zwłaszcza jeśli nie muszę nigdzie wychodzić i spokojnie mogę zająć się tym, co lubię. A dziś właśnie szykuje się taki dzień :) W planach mam dwa nagrania i fantastycznie szeleszczący album torebkowy. Przyznam szczerze, że robienie albumów od podstaw bardzo mnie wciągnęło i już sam proces sprawia mi niesamowitą radość. Nic więc dziwnego, że w ostatnich wymiankowych paczkach znalazły się właśnie albumy. Mini album z jednego arkusza dla Cytruliny już Wam pokazywałam, dziś czas na kolejny, tym razem zrobiony z kopert :)


Wymianka na Dzień Kawy #1


Nie myślałam, że kiedyś to napiszę, ale naprawdę bardzo się cieszę, że wrzesień już się skończył. Uwielbiam ten miesiąc, ale w tym roku naprawdę dał mi w kość i to aż do ostatniego dnia. Okazało się bowiem, że nie znoszę już tak dobrze, jak przed laty, kumulacji strasu i mój organizm odmówił współpracy. Ostatnich dziesięć dni to dla mnie czarna dziura, brutalnie wyrwany z życiorysu czas :/ 

Dziś już czuję się znacznie lepiej i powoli mogę wrócić do codziennych obowiązków. Nawet trochę się wkurzam na to, że bezpowrotnie straciłam ponad tydzień, więc naprawdę jest już ze mną dobrze ;) Czas więc nadrobić wszystkie zaległości, a zacznijmy od Wymianki na Dzień Kawy, zorganizowanej przez Kasię z Krzyżykowego szaleństwa. Moja paczuszka poleciała do Magdy, a ja otrzymałam wspaniały upominek od Sylwii.


Po otwarciu paczki aż zaniemówiłam na widok tych wszystkich wspaniałości :) Jako pierwsze trafiło w moje łapki śliczne wiklinowe serduszko, które już znalazło swoje miejsce w moim gabinecie.


Dalej znalazłam słodkości, kawę, mulinki (oczywiście w kawowych odcieniach), niesamowite bazy kartkowe, granatową aidę i bazę pod zakładkę. Muszę przyznać szczerze, że ostatnio myślałam o granatowej aidzie i naprawdę strasznie ucieszyłam się na jej widok, Sylwia chyba potrafi czytać w myślach :) 


I jeszcze zbliżenia na cudne bazy kartkowe, z których chyba zrobię karty do mini albumu :)


Ale to jeszcze nie wszystko :D W paczuszcze znalazłam też przecudowny magnesik z filiżanką kawy :)


Całość dopełnia przepiękna, kawowa karteczka, od której naprawdę nie można oderwać oczu :)



Droga Sylwio, bardzo serdecznie dziękuję Ci za ten wspaniały upominek! Naprawę sprawiłaś mi ogromną radość :) 


Ania :)


Mini album z jednego arkusza papieru dla Cytruliny


Dziś zapraszam na filmik z mini albumikiem w roli głównej :)

Peoniowa kartka z tagiem


Ostatnie trzy tygodnie były istnym szaleństwem. Pisanie pracy, bieganie do promotora, bieganie z papierami i stres związany z pierwszą rozmową kwalifikacyjną w życiu. W międzyczasie okazało się, że trzeba też przemyśleć kwestię Hafciarni i formuły spotkań, co z jednej strony nawet mnie ucieszyło, a z drugiej przeraziło, bo to kolejna duża rzecz, którą dopisałam do mojej wciąż wydłużającej się listy rzeczy do zrobienia. W tym wirze bieżących obowiązków trochę zabrakło czasu na spokojne blogowanie i odwiedzanie waszych blogów. Dziś na szczęście jest niedziela i nawet nie mam zbyt dużo planów, więc mogę nadrobić zaległości :)

Przeglądając foldery ze zdjęciami zauważyłam, że nie pokazałam wam jeszcze różanej karteczki z tagiem, którą zrobiłam dla Kasi w ramach zabawy Niteczki w karteczki. Cała praca jest utrzymana w bardzo przyjemnej, kwiatowej kolorystyce. Podobnie, jak w przypadku poprzedniej kartki, czyli Morskie życzenia dla Moniki, również tutaj postawiłam na papiery z jednej, moim zdaniem genialnej kolekcji, czyli Autumn in Avonlea z UHK GALLERY.



Przyznam szczerze, że jest to kolejna kolekcja tej firmy, która skradła moje serce. Każdy arkusz jest naprawdę zachwycający i piękny już sam w sobie. Do tego projektu wykorzystałam dwa papiery - kremowy w ciemniejsze groszki i fioletowy z peoniami, a żeby nie było nudno dodałam jeszcze peoniowy tag, również pochodzący z tej samej kolekcji.


Całą kompozycję dopełniają dwa kwiaty zrobione z różowego foamiranu. Bardzo polubiłam ten materiał i naprawdę przyjemnie robi mi się z niego kwiaty, choć trzeba uważać, żeby go nie uszkodzić podczas rozciągania płatków. Moją ulubioną formą kwiatów są gnieciuszki, które naprawdę zawsze bardzo fajnie wychodzą :) Do wycięcia foamiranu wykorzystałam wykrojniki z kwiatowego zestawu od Craft Passion, które kupiłam podczas ostatniego Skrapowiska - Skrapowisko 2017: Zakupy!

 
Żeby dodać kartce odrobinę błysku, kwiaty spięłam ćwiekami zakończonymi różowymi kryształkami :)



Naprawdę nad tą karteczką pracowało mi się bardzo przyjemnie, choć jej pakowanie do wysyłki nie należało do najprostszych. Kwiaty sprawiły, że całość stała się bardzo wysoka i potrzebne było pudełko, a że jak na złość nie miałam kartkowego pudełka, to musiałam kombinować ;) Na szczęście kartka dotarła w jednym kawałku do adresatki :) Na dziś to już wszystko, ja zmykam do pakowania kolejnej paczki, a Wam życzę miłej niedzieli :)


Ania


Morskie życzenia dla Moniki


Ostatnio przez cały czas siedzę w kartkach ;) Okazuje się, że koniec sierpnia i początek września to istny wysyp urodzin, imienin, jubileuszy czy najrozmaitszych imprez. Cieszy mnie to bardzo, bo uwielbiam robić kartki, ale przyznam szczerze, że trochę utonęłam w tych wszystkich zamówieniach. Najgorsze jest chyba pakowanie, strasznie tego nie lubię ;) No i oczywiście bieganie na pocztę ;) Na szczęście właśnie wszystko skończyłam, dziś polecą ostatnie koperty i paczka, a ja będę mieć wolny weekend :D 

Ale dziś nie o zamówieniach, tylko pachnącej wakacjami i morzem karteczce, którą zrobiłam dla Moniki z okazji jej urodzin i zabawy Niteczki w karteczki. Ostatnio Monika często pokazuje marynistyczne hafciki, również w jej sklepie można znaleźć dużo morskich wzorów i tak jakoś zrobiła mi się dla niej kartka w takim właśnie klimacie. Praca nad nią była czystą przyjemnością, bo wykorzystałam genialną kolekcję Studio Light, którą pokazywałam w tym wpisie (klik). 


Po raz kolejny postanowiłam opuścić moją strefę komfortu i zrobić coś nowego, tym razem jest to nieoczywisty motyw z dziewczynką no i morski, a nie kwiatowy klimat całości. Wybrałam więc radosny obrazek z zestawu, który zamówiłam z kolekcji i zaczęłam kombinować. Bardzo fajnie sprawdził się tutaj kawałek kartonu, więc jeśli nie macie po ręką kosteczek dystansujących, to rozejrzyjcie się za jakimś pudełkiem :D 


Ster, który kupiłam na moim pierwszym Skrapowisku również znalazł właściwe miejsce :) Karteczka nie jest duża, więc ograniczyłam dodatki do jednego elementu. Oczywiście nie mogło także zabraknąć mojego ulubionego wykrojnika, czyli Moc życzeń. Naprawdę nie wiem jak ja mogłam bez niego funkcjonować ;) 



Lekkości dodała odrobina poszarpanej gazy tu i ówdzie. Przez chwilę zastanawiałam się jeszcze nad chlapkami, ale ostatecznie z nich zrezygnowałam, bo są już na papierze.




Kolekcja Studio Light naprawdę skradła moje serce, a praca z tymi papierami, to czysta przyjemność. Na jednej kartce na pewno się nie skończy, zwłaszcza, że mam pomysł na bardzo fajne wakacyjne mini LO, które zawiśnie w nowym miejscu :D Tymczasem zmykam do mojej  metamorfozy hafciarskiego słoiczka ;) 

Ania



Jak usunąć pasek nawigacyjny na Bloggerze?


Pasek nawigacyjny może być prawdziwą zmorą, przede wszystkim bardzo często jest nieużywanym elementem, gdyż część blogerów wybiera logowanie przez pocztę, by nie nabijać dodatkowych wyświetleń. Po drugie, nie jest to najpiękniejszy element, nawet jeśli wybierzemy transparentną opcję, a na dodatek w nieelegancki sposób przykleja się do szablonu, co jest irytujące, jeśli naprawdę wysilimy się nad nowym wyglądem. Kolejnym minusem jest to, że już w ciągu kilku pierwszych sekund zdradza platformę, na jakiej działa nasza witryna, a często autorzy nie chcą ujawniać tej informacji, a przynajmniej nie zaraz po wejściu na stronę. Usunięcie Bloggerowych elementów jest ważne, zwłaszcza w przypadku osób, które zamierzają zarabiać na blogu lub po prostu sprawić, by wyglądał o wiele bardziej profesjonalnie bez zbędnych nakładów finansowych. Ale dosyć już tego wstępu, zapraszam do obejrzenia filmu :)



Mam nadzieję, że ten materiał będzie pomocny :)

Ania :) 

Miechunki #1



3, 2, 1... START!!! Wreszcie zabrałam się za miechunki! Przyznam szczerze, że kiedy pojawił się pomysł na ten haft miałam strasznego powera i parcie na projekt, ale jakoś wszystko się rozeszło w czasie i już mamy koniec miesiąca, a ja dopiero zaczynam. Pracy coraz więcej, zmrok zapada coraz szybciej, a czasu na wszystko coraz mniej, zwłaszcza, że ostatnio siedzę po uszy w kartkach. Robię kartki na wymianki i zabawy, na które zapisałam się wcześniej oraz indywidualne zamówienia. Bardzo mnie cieszy to całe kartkowanie, ale trochę za bardzo się to wszystko teraz skumulowało. 

Jednak mimo wszystko w sobotę zabrałam się za miechunki (WRESZCIE!), choć tak naprawdę tego nie planowałam. Po prostu zabrałam się za odmierzenie materiału i dalej jakoś samo poszło ;) Żeby było mi milej włączyłam film i postawiłam trochę krzyżyków. Szału nie ma, bo za haft wzięłam się grupo po dziesiątej, więc sztuczne światło szybko mnie zmęczyło, ale cieszę, że coś się ruszyło. 

Tak, jak wcześniej zapowiadałam, pracuję na Murano Luganie 32 ct w kolorze beżowobrązowym muliną DMC. Przy pierwszej sesji z tym haftem postawiłam 104 krzyżyki, dzięki którym wiem, że łatwo nie będzie. Utrudnieniem jest drobniutki materiał, do którego muszę się przyzwyczaić, a to zajmie mi trochę czasu i zdecydowanie muszę się zorganizować tak, żeby możliwie najdłużej pracować przy dziennym świetle. Przy tym miechunkowym maleństwie nieco większa Lugana, na której wyszywam zielnikową różę, to istny kolos ;) 

Na razie powstała gałązka i już nie mogę się doczekać kiedy pojawią się kolory, czyli pierwsza miechunka. Postanowiłam, że kontury zostawię na sam koniec, przynajmniej tam, gdzie mogę, bo tak po prostu szybciej mi się pracuje. A teraz zmykam do miechunek, bo dziś wreszcie mam nieco wolniejszy dzień i mogę jeszcze przy popołudniowym słoneczku postawić trochę krzyżyków.

Ania :)