Kreatywnie w plenerze

08:09:00 KreatywnaTV 6 Comments


No i stało się! Kilkanaście minut temu słoneczne i ciepłe lato ustąpiło miejsca złocistej jesieni. Jak już pewnie zauważyliście uwielbiam tę porę roku, nie przeszkadzają mi ani dłuższe wieczory, ani chłodniejsze dni, ani nawet deszcz. Po prostu uwielbiam jesień! Oczywiście nie mogłam odmówić sobie przyjemności przygotowania dla Was i dla siebie czegoś specjalnego z tej okazji, dlatego niniejszym wpisem rozpoczynamy cykl pt. Kreatywna jesień. W planach są wpisy na blogu oraz materiały na kanale, które - mam nadzieję - umilą nam wszystkim jesienne dni :)

Jednak dziś chciałabym zacząć nie od konkretnego projektu, tylko od zaproszenia do kreatywnego spędzania czasu na świeżym powietrzu. Tak, wiem, że jesienna aura nie sprzyja robótkowaniu w plenerze, ale trzeba chwytać promienie słońca i wykorzystać ostatnie w tym sezonie ciepłe dni możliwie najlepiej. A nic tak dobrze nie działa na człowieka, jak słońce i odrobina przyjemności w postaci hobby. Dlatego gorąco Was zachęcam do wyjścia w plener, a może nawet wspólnych, robótkowych spotkań :)

Mnie ostatnio pochłonął decupage, nawet krzyżyki zdradziłam na rzecz farb i papieru ryżowego. Rozłożyłam się z moim kramem na stoliku przed domem, gdzie intensywnie maluję, przyklejam i szlifuję.

A wszystko zaczęło się od dwóch drewnianych ramek, które miały być podkładkami pod dekoder (strasznie się nagrzewa, dlatego nie chciałam go stawiać bezpośrednio na nowym blacie), ale jeszcze tego samego dnia znalazłam inne rozwiązanie, więc z ramkami trzeba było coś zrobić. Za drugim razem doszłam do wniosku, że jednak będą służyć zgodnie z ich przeznaczeniem, dlatego zabrałam się za malowanie. 


Pierwszą ramkę przemalowałam już dzień wcześniej matową farbą w kolorze vintage grey, w którym się zakochałam od pierwszego pociągnięcia pędzlem. Vintage grey to cudowny ciepły, lekko złamany odcień szarości, pasujący naprawdę do wielu projektów i kolorów ścian ;)


Drugą warstwę malowałam już na świeżym powietrzu i tym razem wybrałam złamaną biel, żeby pasowała do bazowego koloru. A kiedy pierwsza ramka schła zabrałam się za drugą, na której miał pojawić się papier ryżowy, dlatego pociągnęłam ją na biało.

Praca na dworze ma ten plus, że nie trzeba się aż tak przejmować bałaganem i nie trzeba wszystkiego składać, czy przekładać na czas schnięcia farb. No i zawsze ma się towarzystwo ;) Nie wiem, jak u Was, ale zawsze, kiedy coś robię przed domem, to zaczepiają mnie sąsiedzi, żeby trochę sobie porozmawiać :)

Między jedną, a drugą pogaduchą pomalowałam drugą ramkę po raz kolejny i zabrałam się za przecierki na pierwszej. Szlifowanie i przecieranie, to jeden z moich ulubionych etapów, chociaż do najczyściejszych nie należy ;) Uwielbiam patrzeć, jak spod jasnej farby wyłaniają się ciemniejsze linie. Ku mojej wielkiej radości kolory vintage grey i cream white pięknie razem współgrały, bo pierwsza ramka miała być bardzo prosta, jedynie z delikatnymi przecierkami.

Niestety na zdjęciu biały kolor wyszedł trochę za biały, ale mniej więcej ramka tak właśnie wygląda. Całość pociągnęłam matowym lakierem wykończeniowym i ramka już wisi w nowym miejscu. Drugiej pracy Wam nie pokażę, bo jeszcze nie dotarła do właścicielki, a ma to być prezent niespodzianka. Oczywiście na dwóch ramkach się nie skończyło, ale efekty moich plenerowych szaleństw pokażę Wam w kolejnych wpisach. Tymczasem zmykam przemalować na srebrno zestaw organizerów na biurko. 


Ania

PODOBNE WPISY

6 komentarzy:

  1. Zawsze, kiedy tylko to jest możliwe działam na świeżym powietrzu :)
    Świetnie wyszła prezentowana ramka.Cieekawa jestem tego decu. Z papierem różowym brzmi intrygująco.
    Pozdrawiam i dużo słońca Tobie i sobie życzę podczas robótkowania zarówno w ogrodzie, jak i w plenerze :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam papier ryżowy, bo jest odporny na wszystko, trudno go zmarszczyć, czy podrzeć ;) Zresztą ma też piękne wzory i przeciwieństwie do serwetek nie widać na nim kropek z farby, czy krzywych odbić wzoru.

      Usuń
  2. Trzeba korzystać z tych ostatnich ciepłych dni, potem pozostanie bałaganić w domu :) Fajne są takie proste rameczki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie to jest najfajniejsze, że cały twórczy bałagan przenosi się na zewnątrz :D Jak się pogoda zepsuje do reszty, to przeniosę się do garażu, tam przynajmniej nie będę musiała się z kotem ganiać, który bardzo lubi ze mną w domu malować, a co za tym idzie sierść jest wszędzie ;)

      Usuń
  3. bardzo fajnie Ci wyszło :) mnie ciągnie do decu od jakiegoś czasu, ale póki nie zamienimy mieszkania na większe nie próbuję :D już ledwo scrapowy kram się mieści :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja po remoncie znalazłam trochę miejsca na rzeczy do decu, więc część stoi w gabinecie/pracowni, a reszta, czyli lakiery i większe pędzle stoją w garażu. Ale jeśli chodzi o decu, to nie magazynuję wszystkiego, tak jak to jest wprzypadku scrapowych przydasi, w tym roku odkryłam hurtownię, gdzie jest cała masa farb i rzeczy do zdobienia, więc jak mam ochotę to jadę tam po coś fajnego :)

      Usuń