Kwiaty z foamiranu - pierwsze wrażenie

14:05:00

 
Z ręką na sercu przyznaję, że naprawdę bardzo rzadko robię własne kwiaty, a w zasadzie wcale ich nie robię, bo przecież złożenie gotowych listków z pręcikami, to żadna filozofia. Zawsze wydawało mi się, że samodzielne wykonanie kwiatów jest potwornie trudne i czasochłonne, a także wymaga pewnej wiedzy tajemnej. Dlatego zazwyczaj ograniczałam się do kupna gotowców, jednak z ich jakością różnie bywa, nie zawsze to, co jest ładnie wyeksponowane na zdjęciu równie ładnie wygląda w rzeczywistości. Czasem po otwarciu paczki człowiek się zastanawia jak to się stało, że zamówił coś takiego...

Nie można jednak stać w miejscu i nie próbować nowych rzeczy, dlatego podczas ostatnich scrapowych zakupów wrzuciłam do koszyka dwa arkusze foamiranu na gorąco - lemonkowy i koralowy. Na próbę wybrałam mniejszy rozmiar - 30 x 34 cm, tak na wszelki wypadek, gdyby foamiran jednak nie przypadł mi do gustu. Jednak wszystkie moje wątpliwości uleciały w mgnieniu oka :)


Przede wszystkim foamiran jest na tyle cienką pianką, że nie trzeba się martwić jej cięciem, nawet zwielokrotnionych warstw. Nie trzeba też dwa razy (albo więcej) przepuszczać jej przez maszynkę, bo wykroniki świetnie sobie radzą już za pierwszym razem. Powiedziałabym nawet, że cofanie wykrojników, nie jest wskazane, bo całość może się przesunąć i wtedy pojawia się nadcięty brzeg. Przynajmniej u mnie tak było. 


Foamiran świetnie przyjmuje tusz, a zrobienie kwiatka zajmuje dosłownie chwilę!  Naprawdę! To jest właśnie największy plus tego materiału, każdy jest w stanie wyczarować z niego coś ładnego, nie trzeba mieć tony narzędzi, ani doświadczenia. Wystarczy sam foamiran, wykrojnik lub dziurkacz (ale można też sobie poradzić bez tych narzędzi) i klej (najlepiej na gorąco). Ewentualnie można też przygotować cyrkonie, ćwieki, guziki, pręciki i tusz. Ja jednak zrezygnowałam z dodatków oraz cieniowania i wypróbowałam najprostszą z możliwych metod. Najpierw wycięłam wszystkie płatki, potem podgrzałam je nagrzewnicą, a kiedy zaczęły się zwijać odstawiłam ciepło, bardzo delikatnie uformowałam w palcach i odstawiłam do wystygnięcia. 


Płatki bardzo ładnie zawijają się do środka pod wpływem ciepła już same z siebie i tym razem to mi wystarczyło. Trochę poformowałam jedynie najmniejsze płatki tak, żeby utworzyły pączek w środku jednego z kwiatów. 


W tym przypadku nie potrzebowałam żadnych ozdóbek, wystarczyła sama pianka. Ale kwiaty można też formować w taki sposób, żeby środek wypełnić pręcikami, cyrkoniami, guziczkami lub ćwiekami. Ten ostatni sposób też daje bardzo ładny efekt i na upartego nie trzeba nawet stosować kleju, bo ćwiek wszystko ładnie będzie trzymać. Problemu z przebijaniem pianki nie ma, nawet kilku warstw. 


Nawet najmniejszy kwiatuszek, zrobiony tylko z dwóch warstw, z cyrkonią w środku wygląda ładnie :) A przynajmniej nie gorzej, niż niektóre kupne dziwadła.



Podsumowując, po dzisiejszych kwiatowych eksperymentach zdecydowanie dołączyłam do grona fanek foamiranu. Ta pianka jest naprawdę fantastyczna! Zdecydowanie mam ochotę na więcej :) Więcej kolorów, kształtów, dodatków i twórczego szaleństwa. Już wypatrzyłam sklep, który specjalizuje się tylko w foamiranie i najrozmaitszych dodatkach do kwiatów, więc na pewno już niedługo tam poszaleję, a do tego czasu będę eksperymentować z tym, co mam. Kolejny krok to tuszowanie :) 


Ania

You Might Also Like

9 komentarze

  1. Piękne! Dzięki Twoim wpisom zawsze dowiem się czegoś nowego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz jak bardzo się ucieszyłam, kiedy przeczytałam Twój komentarz :) To chyba najlepsza nagroda dla blogera, kiedy ktoś pisze, że jego wpis wniósł coś nowego do życia Czytelnika :)

      Usuń
  2. Zawsze mnie zastanawiało co i jak z tą pianką, ale jakoś nie miałam natchnienia tego sprawdzać. Z góry uznałam, że przecież i tak to pewnie trudne - tak jak napisałaś, jakaś tajemna wiedza. Przyznam szczerze, że Twoje doświadczenie przekonuje mnie chyba do spróbowania. Wyszły Ci piękne kwiatki. Też takie chcę, a te kupne, czasami wyglądają tak, że głowa mała. Zatem kto wie, czy przy następnych zakupach nie wyląduje u mnie w koszyku foamiran :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, czasami te kupne kwiatki są tragiczne, a w dodatku drogie, jeśli porównamy je z ceną foamiranu (2,60 za arkusz). Mam jeszcze w szufladzie kilka sztuk takich gotowców i szczerze, to nie wiem, co z nimi zrobić, są paskudne jak noc, ale swoje kosztowały, więc szkoda wyrzucić :/
      Naprawdę polecam foamiran, zwłaszcza ten na gorąco :) Odezwij się koniecznie, kiedy zrobisz pierwsze kwiatuszki :)

      Usuń
  3. Na gorąco znaczy do obróbki nagrzewnicą a ten na zimno to tylko kulkami się formuje? Dobrze rozumiem? Muszę chyba wreszcie zamówić odrobinę i spróbować :) Wykrojniki się kurzą, formy do ozdabiania czekają... Miłego lepienia kwiatuszków!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja użyłam nagrzewnicy, ale foamiran można podgrzać też za pomocą żelazka, ustawionego na dwie kropki, bez pary. Przykładasz do stopy i czekasz aż pianka zacznie się zwijać. Ten na zimno można kształtować właśnie kulką, albo w dłoniach. Jednak jeszcze nie pracowałam z tym drugim rodzajem foamiranemu, więc w tym momencie nie mogę powiedzieć nic więcej, ale przy następnych zakupach kupię arkusz i zrobię porównanie :) Koniecznie daj znać jak Ci idą foamiranowe kwiaty :)

      Usuń
  4. Ciekawy pościk. Nigdy nie miałam doczynienia z tym materiałem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie koniecznie musisz wypróbować foamiran, bo naprawdę warto :)

      Usuń
  5. Nigdy czego takiego nie próbowałam, ale widzę v ze efekt jest super :)

    OdpowiedzUsuń

Like us on Facebook

Flickr Images