00:55:00 KreatywnaTV 0 Comments


Distressy Oxide podbijają serca scraperów (i nie tylko)  na całym świecie i nic dziwnego, bo to naprawdę fantastyczny produkt, dający wiele nowych możliwości. Ja zakochałam się w tych tuszach już od pierwszego użycia, ale zanim pokażę Wam konkretne realizacje, warto powiedzieć kilka słów o właściwościach tych tuszy, dlatego dziś zapraszam na małe wprowadzenie :)




qawertyu

0 komentarze:

Weekend z Veronique Enginger #2

12:00:00 KreatywnaTV 9 Comments


Kolejny tydzień za nami, a to oznacza, że czas na pokazanie postępów :) Róża rośnie naprawdę powoli, ale jakoś szczególnie mi ni to przeszkadza. Ten długo wyczekiwany i jeszcze dłużej odkładany projekt sprawia mi ogromną przyjemność, dlatego delektuję się każdym krzyżykiem. Oczywiście mogłabym trochę przyspieszyć, ale naprawdę w tym momencie nie chcę się spieszyć, ani niczego sobie narzucać, to ma być 100% przyjemności.

 
Od ostatniej prezentacji haftu skończyłam pierwszy listek i zaczęłam kolejny. Oczywiście bardziej logiczne byłoby zrobienie listka po lewej stronie, wtedy mogłabym już trochę przesunąć tamborek, ale byłam tak strasznie ciekawa innych kolorów, że poszłam w drugą stronę. Muszę jednak dzisiaj zabrać się za ten brakujący liść, żeby później już do niego nie wracać.


Podobają mi się nowe odcienie zieleni, bardzo ożywiają ten fragment, choć obecnie jest ich śladowa ilość ;) Jednak na początku nie byłam tak optymistycznie nastawiona, mało tego byłam przerażona, bo wydawało mi się, że to nie te kolory. Wszystko przez nocne wyszywanie (dobrze po północy) i sztuczne światło. Na szczęście rano okazało się, że wszystko jest w porządku :)

Ostatnio w weekendy mam mało czasu na krzyżyki, słońce pięknie świeci, a w domu i ogrodzie zawsze znajdzie się coś do zrobienia, doktorat zresztą też pochłania mnóstwo czasu. Chyba złamię weekendowe postanowienie i popracują trochę nad różą w ciągu tygodnia ;)

Ania :)

9 komentarze:

Weekend z Veronique Enginger #1

02:43:00 KreatywnaTV 12 Comments


Nie ma chyba hafciarki, która nie znałaby projektów Veronique Enginger i nie marzyłaby o wyhaftowaniu choć jednego wzoru jej autorstwa. Ja również od lat wzdycham do zielników, ale do tej pory jeszcze żadnego nie popełniłam. Po prostu jakoś nie wyszło. Zapisałam się nawet do grupy na Facebooku, gdzie tematem przewodnim były zielniki, myślałam, że może taka grupowa mobilizacja sprawi, że wreszcie na tamborku zakwitnie żółta róża, jednak nic z tego. 

Bardzo długo nie mogłam zacząć tego haftu, mimo, że już od dawna miałam przygotowane wszystkie materiały. Podziwiałam wzór, ale zabrać się za niego nie mogłam. W efekcie torba z materiałem i muliną powędrowała na samo dno szuflady i tkwiła tam smętnie aż do zeszłego tygodnia. Wreszcie, w zeszły piątek, wygrzebałam zapomnianą torbę i zabrałam się za przygotowanie wszystkiego do pracy. Tak po prostu ;) Może to dlatego, że potrzebuję zmiany i odrobiny odpoczynku od Santa and Mouse #1, gdzie aktualnie utknęłam, a przecież wszystkie Hafciarki dobrze wiedzą, że w takich sytuacjach nic tak dobrze nie robi jak nowy projekt ;) 

Pomyślałam więc, że żółta róża będzie moim weekendowym haftem, nad którym będę pracować w soboty i niedziele, jako przerywnik między innymi projektami, a także w każdy weekend będę zdawać relację z tego, co zadziało się na tamborku w minionym tygodniu. Po cichu liczę też, że taki system pozwoli mi na wyhaftowanie także innych zielników, ale zobaczymy co z tego wyjdzie. Na razie zabieram się za moją wymarzoną różyczkę, która jest dla mnie wyjątkowym wzorem, ale o jego historii napiszę innym razem, bo ten post jest już wystarczająco długi. 

Przejdźmy do konkretów, czyli do zeszłotygodniowych krzyżyków. Nie ma ich zbyt wiele, bo na haft udało mi się wygospodarować tylko jedno popołudnie, ale i tak się cieszę, że zaczęłam pracę. Dużym wyzwaniem jest dla mnie kopia wzoru, bo niestety nie jest najlepszej jakości, więc na początku miałam problem, ale powoli  coraz lepiej sobie radzę. Na tamborku nieśmiało wyłania się pierwszy listek.


Przyznam szczerze, że od pierwszego krzyżyka pokochałam jeszcze bardziej ten wzór :) Na tym listku są tylko dwa kolory muliny, a już robi wrażenie.  Cienie przechodzą tutaj naprawdę pięknie i już nie mogę się doczekać, kiedy zabiorę się za różę :) Pełna hafciarskiego optymizmu uciekam na taras, gdzie słoneczko pięknie świeci i czeka na mnie moja Reine Lucia. Miłej niedzieli kochani! 


Ania :)

12 komentarze:

Mandala po raz kolejny

13:56:00 KreatywnaTV 5 Comments


Wspominałam Wam już, że stempel z mandalą zagościł w mojej pracowni na dobre i oczywiście na jednej kartce się nie skończyło. Pokazywałam już czerwoną kartkę z mandalą, ale pracy w odcieniach fioletu i różu jeszcze nie. Ten projekt chodził za mną od samego początku, wiedziałam co chcę zrobić, jaki efekt osiągnąć i do kogo wysłać :) 

W tej mandalowej kartce wykorzystałam moje ulubione techniki, czyli embossing i metodę wodną, ale od początku, stempel odbiłam czarnym tuszem pigmentowym i wyembossowałam  przezroczystym tuszem, by dopiero potem dodać kolor. Takie odwrócenie kolejności sprawia, że w zrobionym wzorze trochę inaczej zbiera się farba, dzięki temu, przy odpowiednim rozprowadzeniu farby, można osiągnąć efekt witrażu, ja jednak postawiłam na nieregularne plamy.


Po raz pierwszy użyłam tutaj Brush Peny firmy Ecoline i przyznam szczerze, że jestem z nich bardzo zadowolona. Pigmentacja jest naprawdę cudna! Praca z nimi to naprawdę czysta przyjemność, dlatego już trochę uzupełniłam moją kolekcję o nowe kolory. Ale wróćmy do kartki ;) Miałam problem z napisem, bo na pracy było już trochę tekstur i kolorów, więc wybrałam białą kalkę, na której również wyembossowałam czarny napis. Na koniec dodałam jeszcze trochę błysku w postaci cekinów.


Jak widzicie mandalowe szaleństwo wcale mnie nie opuszcza i naprawdę ma się w najlepsze, zwłaszcza, że jeszcze kilka osób chciałoby otrzymać kartkę z tym motywem, więc na pewno ten stempel zobaczycie jeszcze nie raz :)

- - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Dziękuję ślicznie za wszystkie ciepłe słowa pod ostatnim wpisem! Nawet nie wiecie jak bardzo zmotywowałyście mnie do pracy nad tym kolosem wszech czasów :) Gdybym miała wszystkie materiały, to już bym się za niego zabrała ;) Jeszcze raz dziękuję :*

5 komentarze:

Jestem szczęściarą!

12:36:00 KreatywnaTV 12 Comments


Na szczęście składa się wiele czynników, rodzina, zdrowie, sukcesy zawodowe, pasja, przyjaciele i wiele innych. Właśnie do przyjaciół, zarówno tych prawdziwie namacalnych, jak i wirtualnych mam naprawdę szczęście. Udaje mi się poznawać ludzi, którzy naprawdę są i nigdy nie słuchają tylko jednym uchem, by zaraz puścić wszystko w niepamięć. Z Olą nie widziałam się od jakiegoś czasu, dopiero wczoraj udało nam się umówić na popołudniową kawkę. Ku memu ogromnemu zdziwieniu Ola miała dla mnie spóźniony prezent urodzinowy i to jeszcze jaki! Okazało się, że kupiła dla mnie wzór A Stitching Shelf Max Color!!!


Naprawdę do tej pory jestem jeszcze w szoku :) Ten prezent jest tak niesamowicie trafiony, że aż normalnie łezka się w oku kręci :) Wzory Aimee Stewart są naprawdę niesamowite, ale ten jest wprost genialny. Jednak, żeby wzór wyglądał naprawdę fantastycznie potrzeba dużo kolorów, a tu jest ich 238!!! A cały wzór rozpisany jest na 60 kartek!!! Nieźle, prawda? 

Przyznam szczerze, że te liczby trochę mnie przerażają i jeśli mam zdążyć przed emeryturą, to zdecydowanie powinnam już zacząć ;) Ten obraz wywrócił do góry nogami wszystkie moje hafciarskie plany, bo jeśli chcę go zacząć haftować na poważnie, to powinnam skończyć wszystkie lub większość pozaczynanych projektów, a to też zajmie trochę czasu. Muszę też nabyć wygodne krosno i wreszcie opanować sztukę parkowania, bo bez tego nie dam rady wyhaftować nawet kawalątka tego giganta wszech czasów.

Tak więc plan jest i mam nadzieję, że powoli zacznę go realizować. Ten obraz będzie dla mnie naprawdę gigantycznym wyzwaniem, ale już się cieszę na samą myśl o nim. Hmmm... ciekawe jak długo będę nad nim pracować... jedno jest pewne, tematów na bloga nigdy mi nie zabraknie ;) 

Ania

12 komentarze:

Jak założyć kanał na YouTube?

11:20:00 KreatywnaTV 0 Comments


Myśleliście czasami o własnym kanale na YouTube, ale nie bardzo wiedzieliście jak się za to zabrać? Mam dla Was dobrą wiadomość, od dziś będę publikować na moim nowym kanale krótkie poradniki dotyczące m.in. YouTube. W pierwszym odcinku pokazuję jak założyć kanał na YouTube, a w kolejnym zajmiemy się jego optymalizacją. Ale to jeszcze nie wszystko, w kolejnych odsłonach pojawią się porady dotyczące Bloggera oraz Wordpressa, w tym długo wyczekiwane porównanie tych środowisk, dlatego już teraz zapraszam Was do subskrybcji Blogowych Rewolucji i naciśnięcia dzwonka, dzięki temu zawsze będziecie wiedzieć kiedy został opublikowany nowy film. 


0 komentarze:

Project Life: Kwiecień #1

05:18:00 KreatywnaTV 0 Comments


Ostatnio moja wena twórcza jakoś mnie opuściła, chyba wybrała się na wagary razem z wiosną ;) A może to ten remont tak mnie rozstraja, że nic mi ostatnio nie wychodzi, a jak się już za coś zabieram to nie mogę skończyć. Tak też było z tą kwietniową stroną, pomysł na początku było dobry, tylko w trakcie coś nie wyszło. Czegoś mi jeszcze brakuje w tym projekcie, ale sama nie wiem czego. Może coś podpowiecie?

0 komentarze:

Ile kosztuje przeniesienie bloga?

05:07:00 KreatywnaTV 2 Comments




Przeniesienie bloga to zawsze poważna decyzja i duże wyzwanie. Można całą operację powierzyć wyspecjalizowanej w takich zadaniach firmie, wolnemu strzelcowi, albo zabrać się za to samemu. Ta ostatnia opcja jest oczywiście najtańsza, ale taż bardzo pracochłonna i zdecydowanie zajmuje najwięcej czasu, bo wszystkiego musimy się sami nauczyć. Z drugiej strony samodzielne rozgryzienie Wordpressa daje ogromną satysfakcję i umiejętności, dzięki którym możemy swobodnie poruszać się w nowym systemie, bez konieczności zlecania nawet najdrobniejszych rzeczy specjaliście. 

Jednak niezależnie od tego, jaką opcję wybierzesz z przeniesieniem bloga na osobny serwer wiążą się koszty. Żeby twój blog mógł zaistnieć w sieci musisz mieć dwie rzeczy - hosting oraz domenę. O ile na samym hostingu możesz zaoszczędzić, wybierając darmowy, to na domenie już nie. Dobra wiadomość jest taka, że polskie domeny (.pl) nie są aż tak drogie, chyba, że pokusisz się o wybór czegoś bardziej wyszukanego, czyli domeny globalnej (.com, .net, .eu, .cc, etc.). Domena .pl kosztuje około 9  - 13 zł za pół roku i 60 - 70 zł za przedłużenie na kolejny rok. Jednak ceny domen różnią się u różnych usługodawców, więc trzeba wszystko dokładnie sprawdzić, zwłaszcza cenę, jaką trzeba będzie zapłacić za odnowienie domeny, bo właśnie tutaj występują największe różnice. 

Przy opcji darmowy hosting +  polska domena roczny koszt prowadzenia bloga, to około 70 zł. Zdecydowanie nie jest to zaporowa kwota, jednak darmowe hostingi wiążą się z pewnymi ograniczeniami i jeżeli publikujecie bardzo dużo zdjęć, albo nie zmniejszacie ich rozmiaru, to za jakiś czas może Wam się zrobić ciasno, ale wtedy można rozszerzyć hosting. Jeden z darmowych usługodawców za ulepszenie konta do wersji pro (jest jeszcze vip) liczy sobie 5 zł (za jeden miesiąc), 14 zł (za trzy miesiące) i 50 zł (za 12 miesięcy). Po wykupieniu dodatkowego pakietu znikają także reklamy, które w przypadku wszystkich darmowych hostingów są stałym elementem.

Jeśli jednak jesteśmy zdecydowani na ulepszoną wersję hostingu, wtedy najlepiej od razu kupić pakiet domena + hosting. Tutaj rozstrzał cenowy jest ogromy i najczęściej płaci się za cały rok (czasami są też półroczne okresy promocyjne), a nie za miesiąc, czy trzy. W przypadku firmy, z którą jestem związana od siedmiu lat, pakiet home wynosi 20 zł (+ vat) za pierwsze pół roku, 100 zł (+ vat) za przedłużenie po 6 miesiącach i 280 (+ vat) za kolejny rok. Ciekawą propozycją, która pojawiła się jakiś czas temu jest blogowo wyspecjalizowana firma, która oferuje 4 pakiety (domena .pl gratis w każdym), najmniejszy to koszt 99 zł za rok, kolejne to 199 zł/ rok, 299 zł/ rok i 499 zł/ rok. Manufaktura Smaków "siedzi" właśnie na serwerze tej firmy i jestem zadowolona, bo do tej pory nie spotkałam się technicznymi problemami. Warto też wspomnieć, iż ta blogowa firma od razu instaluje nam Wordpressa, więc kilka minut po wykupieniu pakietu dostajemy maila z loginami, to też ważne, bo czasami instalacja może spłatać nam figla. Plusem takich płatnych pakietów jest też pomoc techniczna, za którą też płacimy w pakiecie, więc nie musimy się prosić o pomoc, czy wykonanie jakiegoś zadania leżącego po stronie usługodawcy. 

Dobrze, kwestie hostingu i domeny mamy już załatwioną, ale to jeszcze nie koniec. Sam Wordpress daje nam naprawdę ogromne możliwości od strony technicznej, ale każdy z nas chce, żeby blog wyglądał także pięknie, a do tego jest nam potrzebny szablon. Oczywiście w sieci znajdziemy bardzo dużo darmowych propozycji, ale jeśli mamy apetyt na coś więcej, to musimy pokusić się o zakup profesjonalnego szablonu. Tutaj trzeba napisać to wprost, darmowy szablon nigdy nie będzie wyglądać tak dobrze, jak płatny. Dla Manufaktury Smaków kupiłam profesjonalny szablon i z ręką na sercu przyznaję, że do była moja najlepsza decyzja w tym roku. Oprócz samego szablonu w paczce są też dodatki ułatwiające obsługę, np. edytor wizualny, oraz inne fajne widgety i funkcje rozszerzające naszego Wordpressa. Z takim szablonem łatwiej też jest wszystkiego się nauczyć, bo to, co trzeba jest już zainstalowane, trzeba tylko wszystko ogarnąć, a nie szukać. A teraz przejdźmy do cen, nie polecam kupowania szablonów w polskich sklepach, sprawdzałam, porównywałam i cena za naprawdę średni szablon jest wysoka, za średniaka płacimy tyle, ile za rozwinięty szablon w zagranicznym sklepie. Na stronie themeforest.net za naprawdę rozwinięty szablon (magazyn) zapłacimy około 50$, za bardziej blogowe rozwiązania 30$ - 40$. 

Oczywiście szablon jest tą rzeczą na której możemy zaoszczędzić, wybierając na początku darmową wersję, ale nie wszyscy są obeznani w temacie na tyle, by samemu przenieść bloga, łącznie z treścią i komentarzami. Całościowe wdrożenie bloga, wraz z profesjonalnym szablonem (themeforest.net), to koszt około 1300 zł. I to jest właśnie najbardziej kosmiczny aspekt całego przedsięwzięcia. Sprawdzałam też jak się ma sytuacja na jednej z giełd ofert i naprawdę ta cena się utrzymuje. Szczerze przyznaję, że jest to cena zaporowa i odstraszająca, owszem mamy wszystko pięknie zrobione, ale dla większości blogerów jest to nieosiągalny cel. Czy można taniej? Owszem, wystarczy poszukać kogoś, kto nie jest firmą, tylko wolnym strzelcem lub zabrać się za przeprowadzkę samemu. Wbrew pozorom to nie jest takie trudne, a biorąc pod uwagę wszystkie tutoriale i poradniki naprawdę wykonywalne. Trzeba tylko podejść do tematu na spokojnie, ja też przez pierwsze dwa tygodnie strasznie się stresowałam i były momenty, że naprawdę myślałam, że nie dam rady, a jednak wszystko się udało. Ile zaoszczędziłam? Dużo, cała przeprowadzka (hosting na rok + domena + profesjonalny szablon) wyniosła mnie równo 500 zł. Myślę, że to rozsądna cena. 

Uff... dobrnęliśmy do końca ;) Jak widzicie blogowa przeprowadzka wcale nie musi być kosztowna, jeśli na początku zdecydujemy się na darmowy hosting i  szablon, a także sami ogarniemy temat, to nasz wkład finansowy naprawdę będzie niewielki i na początek przygody z Wordpressem w sam raz. Jeśli jednak marzy Wam się piękny, rozwinięty blog z profesjonalnym szablonem, to trzeba się już liczyć z większymi kosztami. Mam nadzieję, że ten tekst rozwiał część Waszych wątpliwości, a jeśli macie jakieś pytanie, to piszcie w komentarzach :) 

Ania 

2 komentarze:

Wreszcie je mam!!!!

12:11:00 KreatywnaTV 6 Comments


6 komentarze:

Kartka z mandalą

13:47:00 KreatywnaTV 4 Comments




I na koniec jeszcze trochę zdjęć :)









4 komentarze:

Santa and Mouse #1

02:47:00 KreatywnaTV 10 Comments


Powrót do bardzo dawno odłożonego haftu, to zawsze duże wyzwanie. Nie zawsze hafciarska miłość do danego wzoru jest w stanie przetrwać próbę czasu, niestety czasami z żalem serca dochodzi się do wniosku, że to już nie to. W przypadku bohatera dzisiejszego wpisu nigdy nie miałam takich wątpliwości, Santa and Mouse podoba mi się niezmiennie od lat i co roku, z ogromnym żalem do samej siebie, wpisywałam ten haft na listę moich UFOków. Czasem robiłam to tylko po to, żeby nie zapomnieć o tym, cudnym wzorze.

Mijały dni, miesiące i wreszcie lata, a kanwa, razem z muliną i wzorem, leżała smętnie w szufladzie, aż do tego poniedziałku. Po prostu poczułam ogromną chęć wyhaftowania tego cudnego obrazu. Pobiegłam więc do mojej hafciarskiej szafki, wyciągnęłam wszystkie materiały i zabrałam się do pracy. Nie było łatwo znowu zacząć, bo trochę dziwnie się patrzy na krzyżyki postawione tak dawno, zresztą zmieniła się trochę moja technika, więc musiałam na nowo zaprzyjaźnić się z tym hafcikiem. Przyznam szczerze, że nie praca nie poszła lotem błyskawicy, ale i tak jestem bardzo zadowolona z faktu, że wreszcie są jakieś postępy :)




Uzupełniłam część brakujących przestrzeni i zabrałam się za okno. W tej części wzoru nie ma jeszcze większych szaleństw, ale trochę niżej zaczyna się prawdziwa krzyżykowa pikseloza, więc trzymajcie za mnie kciuki ;) Jednak mam nadzieję, że wszystkie moje trudy opłacą się, kiedy skończę ten obraz. Tymczasem zapraszam Was na kolejne spotkanie w Hafciarni, a ja zmykam do mojego Mikołaja :)

Ania :)

10 komentarze:

Stamp Perfect - pierwsze wrażenie

01:34:00 KreatywnaTV 9 Comments


Uwielbiam robić kartki, ale stemplowanie, to zawsze dla mnie duży stres, bo nigdy nie wiadomo, czy odbitka wyjdzie dobrze i tym samym nie zepsuje całej pracy. Czasem taki niedokładnie odpity stempel ma swój urok i nadaje pracy zupełnie nowy wymiar, ale czasami koncertowo psuje wszystko, dlatego od dłuższego czasu zastanawiałam się nad zakupem MISTI, czyli urządzenia do wielokrotnego odbijania stempli w tym samym miejscu. Niestety cena mnie zawsze odstraszała, bo była naprawdę wysoka - mniejsza MISTI, to koszt 250 zł, a większa 350 zł. Na moje szczęście ostatnio w sklepach pojawiło takie samo urządzenie innej firmy, a co za tym idzie znacznie tańsze (125 zł). Nie mogłam się więc oprzeć i zamówiłam tego przydasia :) 

9 komentarze:

Nowa odsłona Manufaktury Smaków gotowa!

08:34:00 KreatywnaTV 7 Comments



Udało się! Zdążyłam uporać się z nową odsłoną strony jeszcze w tym miesiącu! Jestem naprawdę bardzo szczęśliwa z tego powodu, bo wreszcie mam piękną, funkcjonalną i w 100% działającą stronę :)  Dziś bardzo serdecznie chciałabym Was zaprosić do odwiedzenia mojego drugiego alter ego, czyli właśnie Manufaktury Smaków, która jest już dostępna pod nowym adresem: www.manufakturasmakow.com

W przeciągu tego miesiąca ogarnęłam się w temacie Wordpressa na tyle dobrze, że nie tylko już sprawnie poruszam się po zapleczu i wiem co, gdzie kliknąć, żeby wszystko się dobrze wyświetlało, ale też postanowiłam dokształcić się w tym temacie jeszcze bardziej i zdobyć certyfikat. Naprawdę podoba mi się proces przenoszenia  bloga w nowe środowisko i tworzenie go od podstaw, to naprawdę wspaniała zabawa :)

Wiem, że ciekawi Was nie tylko proces przenoszenia bloga, ale też porównanie obu środowisk, jednak o tym napiszę Wam w kolejnym poście, bo naprawdę mam sporo spostrzeżeń w tym temacie. Teraz powiem tylko, że podczas całej tej mojej blogowej rewolucji odkryłam, że naprawdę Blogger czasami działa na naszą niekorzyść. Niestety nie da się tego wychwycić podczas normalnego blogowania, wszystkie "kwiatki" wychodzą właśnie podczas przeprowadzki, albo dogłębnej analizy. 

Bardzo się cieszę, że udało mi się zdobyć na odwagę i przenieść bloga w nowe, o wiele bardziej przyjazne środowisko, normalnie aż się chce blogować więcej :) Teraz muszę się skupić na pracy, ale jak tylko znajdę trochę wolnego czasu, to od razu zabieram się za przeniesienie tego bloga! 

Ania :) 

7 komentarze:

Wieści z pola walki

07:56:00 KreatywnaTV 4 Comments


 

Mało mnie tutaj, ale intensywnie realizuję cele, które postawiłam sobie na początku tego miesiąca. Nieudana próba dostosowania kolejnego Bloggerowego szablonu też przyczyniła się do mojej nieobecności, bo ile można walczyć z niedoskonałościami tego systemu. Każdy dzień utwierdza mnie w przekonaniu, że to już nie jest platforma dla mnie, owszem, na początku było ok, ale teraz już tak nie jest.

Każdą wolną chwilę poświęcam na zmagania z Wordpressem, które już są coraz mniej uciążliwe, bo powoli przyzwyczajam się do tego systemu i wykonanie każdej czynności nie zajmuje mi już tyle czasu. Wiem już co, gdzie kliknąć, albo przeciągnąć, żeby wyświetlało się dokładnie tam, gdzie chce. To naprawdę niesamowite, że wreszcie mogę wszystkie elementy bloga ułożyć tak, jak ja tego chcę. Ja, a nie jakiś tam programista.

Jednak uczciwie muszę przyznać, że nie byłoby tak łatwo bez profesjonalnego szablonu, który daje wiele możliwości, a także umożliwia załadowanie wersji demo, co naprawdę ułatwia opanowanie nawigacji. Za szablon zapłaciłam 62$ (razem z podatkiem i opłatą PayPal) i jest to normalna cena bardzo dobrego, nowoczesnego i wciąż aktualizowanego szablonu. Ja wybrałam wersję, która została opracowana dla dużych portali i naprawdę jestem zachwycona. Zajrzyjcie na stronę demo The Voux i zobaczcie ile jeden szablon daje możliwości! 

W trakcie całego procesu przenoszenia Manufaktury Smaków doszłam też do wniosku, że takie rzeczy mogłabym robić zawodowo, oczywiście, kiedy już będę bardziej ogarnięta w temacie ;) Bardzo podoba mi się proces tworzenia bloga od podstaw i to bloga, który jest nie tylko piękny, ale także funkcjonalny, a właściciel nie musi się już martwić, że to nie działa, a tamto źle się wyświetla, etc. Zresztą to, jak blog funkcjonuje od strony technicznej też jest ważne dla autora, bo jeśli ciągle są jakieś problemy, z którymi nie można sobie poradzić, to w końcu porzuca się pisanie. Tak więc, jeśli myślicie o przeniesieniu bloga, albo macie problemy z Wordpressem, to już wiecie do kogo pisać ;) 

Obiecałam Wam, że będę pisać o moich spostrzeżeniach związanych z blogową przeprowadzką. Kwestią, o której warto wspomnieć jest przenoszenie treści. Wiecie już, że można eksportować wpisy i komentarze do pliku, a następnie wgrać je na Wordpressa. Jedynym problemem i przeszkodą w przeprowadzeniu tej czynności jest oczywiście sam Blogger, który, kiedy ja robiłam kopię wpisów nie zapisał zdjęć z postów publikowanych w tym roku. Dlaczego? Nie mam pojęcia, nie zapisał i już, dlatego musiałam ręcznie dodawać wszystkie fotografie. Ręcznie trzeba też poprawić wyświetlanie zdjęć wprowadzających, Wp po prostu inaczej je publikuje, dlatego nawet dobrze wgrany plik tutaj nie ma znaczenia. To chyba najgorsza część przeprowadzki, ale jak już się to zrobi, to można się cieszyć pięknymi wpisami. 

Wielkimi krokami zbliża się premiera nowej odsłony Manufaktury Smaków, na którą i Was oczywiście serdecznie zapraszam :) W swoim czasie podrzucę link do strony z łatwiejszym do zapamiętania adresem, bo tak, również adres uległ zmianie, co prawda niewielkiej, ale zawsze. Już nie mogę się doczekać, kiedy wreszcie będę mogła tam spokojnie blogowć, tymczasem zapraszam Was jeszcze na stary blog, gdzie m.in. czeka przepis na kluski na parze ;) 


Ania :)


4 komentarze:

Marzec - plany, cele i wyzwania

06:33:00 KreatywnaTV 3 Comments


Mamy marzec! Wreszcie! Naprawdę cieszę się, że już mamy nowy miesiąc i nowy początek, bo luty okazał się dla mnie jeszcze gorszy niż styczeń. Drugi miesiąc tego roku zaszedł mnie od tyłu i w najmniej oczekiwanych momentach zaatakował. Był pogrzeb, tajemnice, jeszcze więcej tajemnic, przygody w urzędach, zawalone terminy i projekty, niezadowoleni ludzie, jeszcze więcej niezadowolonych ludzi, dużo nerwów  i chwile mrożące krew w żyłach. Szczerze przyznaję, że nie jestem formie, ani psychicznie, ani fizycznie, bo osłabienie po przeziębieniowo-grypowym maratonie wciąż mi doskwiera, jednak jest już marzec, czyli pierwszy, wiosenny miesiąc w tym roku, a z nim przychodzi nadzieja. 

Obiecałam sobie, że ten miesiąc będzie lepszy od poprzednich i zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby potknięcia stycznia i lutego, które były moją zasługą (wszystkiego nie da się zrzucić na ślepy los, albo przeznaczenie), już się nie powtórzyły. Czas wrócić do miesięcznego panowania, bo dzięki temu mogę lepiej skupić się na tym, co muszę zrobić w bieżącym miesiącu i zdecydowanie łatwiej znajduję czas na wypoczynek i drobne przyjemności. Oto moje plany na ten miesiąc:

1. Skończyć pisać doktorat. 


Tak... to chyba tyle w tym temacie ;) 

2. Całkowicie przenieść Manufakturę Smaków w nowe miejsce. 


Ten proces zaczęłam już w ostatnich dniach lutego, mam już nową domenę i dobry hosting, przeniosłam też już wpisy, ale czytelników jeszcze tam nie mogę zaprosić. Przede mną naprawdę dużo pracy, m.in. wdrożenie nowego szablonu i dostosowanie wpisów do Wordpressa. Naprawdę cieszę się, że podjęłam ten krok i sama się sobie dziwię, że nie zrobiłam tego wcześniej. Wordpress daje naprawdę ogromne możliwości, a przeniesienie bloga wcale nie jest takie straszne, dzięki bardzo sprytnie napisanym dodatkom można nie tylko bezboleśnie przenieść wpisy, zdjęcia i komentarze, ale także można zrobić przekierowanie tak, by na listach czytelniczych znajomych, używających Bloggera pojawiały się wpisy z Wordpressa. W ten sposób nie znika się z blogowego życia i cały czas jest się w kontakcie, ale o tym będzie trochę więcej w kolejnych wpisach. Jak tylko skończę z Manufakturą Smaków, to zabieram się za Kreatywną :D

3. Zacząć haftować żółte róże. 


Zdecydowanie nadszedł ich czas, mimo, że nie pokazywałam tego projektu w moich styczniowych planach na ten rok. Ostatnio wygrzebałam wzór z szuflady i doszłam do wniosku, że odleżał już wystarczająco długo.

4. Uzupełnić Project Life. 


Chyba raczej powinnam napisać: "Zacząć prowadzić Project Life", bo w tym roku nie zrobiłam ani jednej rozkładówki. Mało tego, nie kupiłam nawet albumu! Wszystko przez to, że mam jeden zapasowy, który mi się nie podoba, ale z drugiej strony szkoda, żeby leżał. Naprawdę w tym roku jeszcze nie miałam ochoty na albumowe sprawy, ale mam nadzieję, że w marcu wszystko nadrobię. 

5. Postarać się nie zbankrutować na Skrapowisku.


To będzie trudne...  nawet bardzo :p

6. Reanimować moje życie towarzyskie. 


Nie jestem pewna, czy punkt pierwszy nie wyklucza szóstego, ale zobaczymy co z tego wyjdzie. 

7. Nie zwariować podczas kolejnego etapu remontu.


Tak, w marcu rusza kolejny etap remontu! Ma być mniejszy i zdecydowanie mniej dokuczliwy, ale wszyscy dobrze wiemy jak to jest z remontami - nigdy nie jest tak, jak się zakładało. 


8. Popracować nad dyscypliną i organizacją.


Jeszcze jakiś czas temu nie zaprzątałam sobie głowy takim drobiazgiem jak dobra organizacja, ale z czasem (i z wiekiem) doszłam do wniosku, że choć jestem mistrzynią chaosu, z którego na końcu wyłania się skończony projekt, to taki tryb pracy strasznie mnie męczy. Najwyższy czas trochę popracować nad sobą i wiosna, to najlepszy moment.

Tal wyglądają moje marcowe plany, nie jest tego dużo, ale w tym miesiącu starałam się nie przesadzać, bo punkt pierwszy na mojej liście jest ogromnym pochłaniaczem czasu, energii i kreatywności. Nie chcę też zaczynać kolejnego miesiąca z poczuciem, że nie zrobiłam tego wszystkiego, co zaplanowałam wcześniej. A jeśli uda się zrobić coś więcej, to naprawdę będę zachwycona :) A Wy jakie macie plany na ten miesiąc? 


Ania

3 komentarze:

Śnieżynkowy SAL z Igiełką #2

02:33:00 KreatywnaTV 3 Comments


Patrzę na datę w kalendarzu i jedyne, słowo, które mi przychodzi teraz do głowy to... MASAKRA! Calutki styczeń upłynął mi pod znakiem mniejszych lub większych przeziębień, nie zabrakło też nawrotu grypy, który powalił mnie (dosłownie i w przenośni) aż do pierwszych dni lutego. Potem też się dużo działo, zwłaszcza na gruncie rodzinnym. Odkrywanie tajemnic i nigdy nie opowiadanych historii jest naprawdę fascynujące!

Tak więc w drugi miesiąc tego roku weszłam osłabiona i wyzuta ze wszelkich pokładów energii, wena twórcza też gdzieś uleciała... pewnie jest na wakacjach w tropikach. Uwielbiam zimę, ale w tym roku mam już jej dość. Tęsknię za słońcem i ciepełkiem, dlatego odłożyłam wszystkie moje zimowe hafciki i zabrałam się za kolorowe, wiosenne wzory, w tym dynie od Igiełki, które kupiłam jeszcze jesienią. O dyniach trochę więcej będzie następnym razem, bo dziś chciałabym Wam pokazać jedną ze świątecznych kartek, którą zrobiłam w ramach Śnieżynkowego SALu z Igiełką. Wiem, wiem, wszyscy już myślimy o Wielkanocy, ale wcześniej nie zdążyła opublikować zdjęć, a nie chcę, żeby ta kartka jakoś umknęła. 



Kartek powstało oczywiście trochę więcej, ale zdjęcie udało mi się zrobić tylko jednej, później rzuciłam się w karteczkowy wir i jak przypomniało mi się o zdjęciach, to wszystkie już były w kopertach ;) Pozostałe prace były w zasadzie takie same, różniły się tylko śnieżynkami, bo chciałam, żeby każda kartka miała inny hafcik. Ta, którą widzicie na zdjęciu trafiła do mojej cioci, która tak naprawdę zaraziła mnie hafciarskim bakcylem ;) 

W środku znalazła się też cudna, złota świeca, którą wycięłam wykrojnikiem i oczywiście życzenia. Zrezygnowałam z innych ozdobników, bo chciałam, żeby to właśnie śnieżynki były dominującym elementem. Myślę, że wyszło całkiem fajnie, wzór pięknie sprawdził się na kartkach, a obdarowanym osobom karteczki też się bardzo spodobały, co mnie ogromnie cieszy. 

Teraz czas na drugą część mojego hafciarskiego palnu, czyli śnieżynkowy obrus lub bieżniki. Mam zamiar pracować na materiale obrusowym DMC, choć w dalszym ciągu nie jestem do niego w 100% przekonana. Może jak zacznę haftować, to wtedy znikną wszystkie moje wątpliwości... Zresztą już najwyższy czas zagospodarować ten materiał, bo zdecydowanie swoje już odleżał.



W dalszym ciągu nie zdecydowałam się na formę, ale skłaniam się jednak ku bieżnikom. Muszę tylko znaleźć dobrą krawcową, która starannie uszyje bieżniki, albo nauczę się szyć i sama się za nie zabiorę. Zamawiałam już serwetki na stoliki kawowe w kilku miejscach, tak na próbę zaniosłam tańsze materiały i za każdym razem wracałam z krzywymi wytarmoszonymi do granic możliwości brzegami :/ Więc albo kogoś znajdę, albo nauczę się szyć sama ;) 


Ania :)
 


3 komentarze:

Hafciarnia ma 400 polubień!

04:14:00 KreatywnaTV 2 Comments


Dziś rano wchodzę na fb, żeby jak zawsze zrobić poranny obchód internetów, patrzę, a tu Hafciarnia ma ponad 400 polubień! Normalnie mało co kawy z wrażenia nie wylałam ;) Ponad 400! Nawet nie wiecie jak bardzo cieszy mnie to, że udało się zebrać w jednym miejscu aż tyle haftujących osób!  Dziękuję, że jesteście :*

Hafciarnia ma 400 polubień | KreatywnaTV

2 komentarze:

Jak zrobić kopię bloga?

03:47:00 KreatywnaTV 2 Comments


W poście Przeprowadzam się! obiecałam sobie i Wam, że na blogu pojawią się teksty dotyczące mojej małej blogowej rewolucji, czyli przeprowadzki na własny serwer i na Wordpressa. Jednak od czegoś trzeba zacząć i pomyślałam, że na pierwszy ogień warto wspomnieć o tym jak zrobić kopię bloga, bo to przyda się każdej blogującej osobie, bez względu na to czy planuje przeprowadzkę, czy też nie. 

Chcąc zabezpieczyć się przed nieoczekiwanymi zwrotami akcji można wykonać dwa rodzaje kopii bloga - treści i szablonu. Robiąc tę drugą zapisujemy tylko szablon i zmiany, które zostały przez nas wprowadzone w jego kodzie. Żadne inne dane, np. układ nie zostaną zapisane, o ile nie dodaliśmy w odpowiednim miejscu kawałek kodu. Natomiast w pierwszym przypadku zapisujemy kopię całego bloga, czyli treść, łącznie z fotografiami, oraz komentarze.

Po co komu kopia bloga? Czasem blogger szwankuje i dzieją się dziwne rzeczy, dlatego warto co jakiś czas zrobić kopię, wtedy można łatwo wszystko naprawić. Kopia jest też potrzebna, kiedy planujemy przeprowadzkę na inną platformę i chcemy przenieść wszystkie wpisy, bo szkoda wartościowych tekstów, a zaczynanie od zera też ma swoje minusy. Tak, dobrze przeczytaliście, bardzo łatwo można przenieść treść, łącznie z komentarzami, na nowego bloga, ale o tym trochę więcej napiszę w kolejnym poście, teraz zróbmy kopię bloga.

1. Logujemy się na zaplecze, wchodzimy w Ustawienia > Inne.

Jak zrobić kopię bloga? | KreatywnaTV


2. Po otwarciu zakładki Inne, na górze strony, mamy sekcję Importowanie i tworzenie kopii zapasowej. Ponieważ chcemy zrobić kopię bloga będzie nas tylko interesować opcja Utwórz kopię zapasową zawartości. 

Jak zrobić kopię bloga? | KreatywnaTV


3. Po kliknięciu komendy Utwórz kopię zapasową zawartości pokaże się nam kolejne okienko, tym razem ze szczegółami operacji, a także przyciskiem do zapisania pliku na komputerze.

Jak zrobić kopię bloga? | KreatywnaTV

4. Zapisany plik zawiera rozszerzenie *.xml, a w nazwie pojawia się data zapisu, dzięki czemu łatwo można zorientować się kiedy ostatnio zrobiliśmy kopię.

Jak zrobić kopię bloga? | KreatywnaTV


5. A tak wygląda plik po otwarciu ;) 
Jak zrobić kopię bloga? | KreatywnaTV


Prawda, że proste? Wystarczy jedno kliknięcie i już mamy zrobioną kopię bloga :) Dzięki temu niepozornemu plikowi, który jest czarną magią dla zwykłych śmiertelników, możemy przenieść całą zawartość naszego bloga w nowe miejsce. Oczywiście to i owo trzeba będzie poprawić, np. sposób wyświetlania zdjęcia wprowadzającego, bo na Wordpressie odbywa się to trochę inaczej, ale nie jest to nic, z  czym nie można sobie poradzić ;) To już wszystko na dziś, w kolejny wpisie o moich blogowych rewolucjach zabieram Was na jazdę próbną Wordpressem ;)

Ania

2 komentarze:

Misiowe życzenia

07:53:00 KreatywnaTV 5 Comments


Ten weekend zdecydowanie nie należy do najlepszych, nie dość, że pogoda nie dopisuje, zaplanowane spotkanie nie doszło do skutku, to jeszcze mało co udaje mi się zrobić. Wczoraj wybrałam się do mojej ulubionej hurtowni papierniczej, w nadziei, że choć trochę poprawię sobie nastrój i wieczorem usiądę do zaplanowanego projektu. I wiecie co? Sklep wyglądał tak, jakby bomba w niego trafiła! Po raz pierwszy w życiu widziałam tam puste półki. Nie kupiłam nic, co jest mi aktualnie potrzebne, w zasadzie nic nie kupiłam, bo nie było tam absolutnie nic wartego uwagi. Straciłam tylko czas, a w drodze powrotnej wpadłam w taką wyrwę, że samochód "myślał", że miał stłuczkę i w trakcie jazdy zwolnił wszystkie zamki. Naprawdę kiepski ten weekend. 

W ramach poprawy nastroju zabrałam się za porządki na dysku, na pierwszy ogień poszły zdjęcia moich prac, gdzie przyznaję, że mam największy bałagan. Teraz wreszcie nie dość, że wiem gdzie co jest, ale także wiem czego wam jeszcze nie pokazałam. Publikacji nie doczekała się m.in. kartka urodzinowa w mojej ulubionej wodnej technice.


Uwielbiam zabawy z akwarelami i tuszami wodnymi :) Naprawdę, czuję się wtedy jak dziecko :) A efekt jest zawsze bardzo fajny. Tym razem wykorzystałam Distressy, które również świetnie się sprawdzają przy wszelakim rozmazywaniu i ciapaniu ;) Wystarczy dosłownie chwila i już mamy piękne, wielobarwne tło. Ponieważ chciałam, żeby to właśnie tło było dominującym elementem dodałam tylko misia z listem. Myślę, że w tym projekcie czarny tusz naprawdę ładnie przełamuje dominujące pastele. 


Napis powstał przy użyciu tych samych kolorów, ale jeszcze przed wycięciem wykrojnikiem popryskałam papier perłową mgiełką, która z jednej strony trochę nasyciła barwy, a z drugiej dodała połysk i delikatne kropeczki. Czy już wam mówiłam, że uwielbiam również mgiełki? ;) Front podkleiłam czarnym papierem, a następnie całość trafiła na błękitną bazę. I już ;) 


Ania :)



5 komentarze:

Kalendarz Adwentowy #2

07:40:00 KreatywnaTV 14 Comments


Witajcie w ten piękny, zimowy dzień! Zaplanowałam sobie, że dziś zacznę kolejnego zwierzaka w moim adwentowym kalendarzu i przekładając tamborek uzmysłowiłam sobie, że przecież nie pokazałam jeszcze na blogu Katie Kitty! A skończyłam ją zgodnie z planem, czyli we wrześniu! Cóż stało się i już... teraz trzeba tylko szybciutko nadrobić zaległości i nie dopuścić do takiej sytuacji w przyszłości. A teraz zerknijmy jeszcze raz na zbliżenie hafciku.

Zdjęcia robiłam tylko przy naturalnym, rozproszonym świetle, bo chciałam Wam pokazać tę cudną kanwę, która znowu nie dała się ładnie sfotografować. Musicie mi uwierzyć na słowo, że jest ona marmurkowa ;) Co do samego hafciku, to ten pierwszy obrazek wyszywało mi się naprawdę przyjemnie. Najbardziej mozolnym elementem jest ramka, więc jeśli ktoś planuje te wzorki, a jeszcze nie postawił żadnego krzyżyka, to proponuję zacząć właśnie od ramek, najlepiej wszystkich na raz, żeby mieć ten etap już za sobą. 


Obrazki zachwyciły mnie stopniem dopracowania i dbałością o każdy detal, przy czym nie ma tutaj tyciaśnych krzyżyków, ściśniętych lub rozciągniętych w dziwnych miejscach, tak jak to bywa u Margaret Sherry. Tutaj Brooke Nolan osiągnęła ten fantastyczny efekt za pomocą całych krzyżyków i odrobiny konturów, które na szczęście nie zabijają, a dodają całości charakteru.

No dobrze, trochę posłodziłam, więc teraz czas na łyżkę dziegciu, żeby nie było zbyt różowo. Projekt Brooke Nolan jest po prostu cudowny i wart każdej spędzonej nad nim godziny, ale jest też dosyć pracochłonny, bo przy zwierzakach jest jednak trochę dłubaniny. Nie zrozumcie  mnie źle, nie mamy tutaj takiej dłubaniny, jak w pamiętnym kocim kalendarzu Mararet Sherry, gdzie po kilku godzinach miało się tylko kawalątek projektu, bo co chwilę trzeba zmieniać kolor no i jeszcze te maciupkie krzyżyczki. W tym hafcie praca idzie znacznie szybciej, ale nie lotem błyskawicy, dlatego najlepiej zacząć haftować ten kalendarz już w styczniu, żeby potem nie zniechęcić się do tych słodziaków.


Chciałabym mieć już więcej hafcików, ale najzwyczajniej w świecie nie udało mi się wszystkiego ogarnąć jesienią, więc postanowiłam, że kalendarz będzie moim priorytetem w tym roku. Mam nadzieję, że w grudniu cała ta kanwa będzie zapełniona zwierzakami :)


Na koniec jeszcze zdjęcia z przygotowaniem do kolejnego zwierzaka, ale o nim więcej będzie w kolejnym wpisie :) Jeśli ktoś miałby ochotę przyłączyć się do wspólnego wyszywania, to w każdej chwili zapraszam do naszej grupy na Faceboou (klik).
Ania :) 





14 komentarze:

Przeprowadzam się!

13:03:00 KreatywnaTV 14 Comments



Na dobry początek roku dopadły mnie wirusy, nawet nie jestem w stanie powiedzieć co mi dolegało, bo atak był długotrwały i bardzo różnorodny. Dziś wreszcie poczułam się na tyle dobrze, że wróciłam do części obowiązków. Jednak takie dni, kiedy musimy zwolnić i skupić się na sobie mają też dużo plusów. Przede wszystkim można pomyśleć o rzeczach, które wciąż odkładało się na później. Dla mnie takim zagadnieniem była zmiana blogowej platformy. Moją przygodę z blogowaniem zaczęłam od Bloggera, bo wydawało mi się, że na początek taki silnik wystarczy, ale ktoś, kto już pracował na CMSie za nic na świecie nie przyzwyczai się do uproszczonego systemu. Po jakimś czasie ma się wrażenie, że jest się w pokoju, w którym nagle ściany zaczynają na człowieka napierać. Nie dość, że ciasno, to jeszcze jakakolwiek edycja wymaga grzebania w kodzie szablonu i zajmuje zdecydowanie za dużo cennego czasu. 

Nadmiar wolnego czasu sprawił, że na darmowym serwerze postawiłam próbną stronę w oparciu o Wordpress. Trochę pogrzebałam w zapleczu, zobaczyłam co gdzie jest, zainstalowałam kilka szablonów i wtyczek, potem za pomocą specjalnej strony, która pokazuje nazwę zainstalowanego szablonu, a nawet podpięte wtyczki, podejrzałam kilka dużych blogów. Po kilku godzinach już wiedziałam, że czas na zmiany. Przede wszystkim chciałabym połączyć blog i kanał, ale nie tak, jak to jest teraz, czyli materiał filmowy=wpis, a także rozbudować działy i mieć więcej możliwości wyświetlania treści, a co z tym idzie, żeby nawigacja po stronie była znacznie łatwiejsza i przejrzysta. 

Tak więc decyzja została podjęta, przeprowadzam się! Blog zyska nowy wygląd i będzie funkcjonować w oparciu o Wordpress. Niestety na zatrudnienie profesjonalistów nie mogę sobie pozwolić, ale mam już doświadczenie w pracy z tego typu systemami, więc myślę, że jakoś dam radę. Osiem lat temu sama rozgryzłam Joomlę, czyli bardzo podobny CMS, a wtedy nie było jeszcze tylu poradników co teraz, a w zasadzie informacji jak sobie radzić z problemami wcale nie było, więc do wszystkiego dochodziłam metodą prób i błędów. Samodzielna dłubanina na pewno zajmie mi więcej czasu, ale pozwoli zredukować koszty, które ograniczą się do 1/4 sumy, którą musiałabym zapłacić profesjonalnej firmie. Więc warto! 

Na pewno cały proces nie nastąpi z dnia na dzień, bo nie tylko muszę oswoić się z systemem, ale też znaleźć odpowiedni szablon, a to wcale nie jest takie proste zadanie. Mam już kilka typów, ale ideału jeszcze nie znalazłam. Muszę jeszcze poszperać ;) Pomyślałam też, że może chcielibyście zobaczyć, jak wygląda takie przenoszenie bloga od kulis. Co o tym sądzicie?

Ania :)

14 komentarze:

Hafciarskie plany na 2017 rok

09:26:00 KreatywnaTV 5 Comments


5 komentarze:

Przegląd prasy: Cross Stitch Crazy

10:53:00 KreatywnaTV 2 Comments


Przyszedł czas na ostatni film z cyklu Hafciarski przegląd prasy, który realizujemy wspólnie z pasmanterią HaftiX (klik), a w nim najnowszy numer Cross Stitch Crazy. W środku jak zawsze mnóstwo fantastycznych wzorów, m.in. cudna, zimowa Bella! Hafcik jest naprawdę piękny, chociaż wybrałabym (i na pewno to zrobię) materiał w innym kolorze tak, żeby wszystkie elementy wzoru były dobrze widoczne. Moje serce skradł również zamek, czyli wzór z okładki, oraz sowy, które zachwycają kolorystyką. Mniejsze propozycje też są niczego sobie, kartkowe wzorki na pewno wykorzystam przy okazji urodzin haftujących koleżanek, a malusieńki Kitchen Aid będzie zdobić lodówkę w formie magnesiku. Moją wątpliwość wzbudziła jedynie kartkowa propozycja od Durene Jones, która zdecydowanie nie należy do udanych. Dlaczego? Obejrzyjcie materiał ;) Nie mogę zbytnio spoilerować własnych filmów, zresztą i tak już za dużo napisałam ;) 

2 komentarze:

Apki dla hafciarki #1

06:20:00 KreatywnaTV 10 Comments


Podobno w każdym człowieku tkwi jakieś zwierzę, jednak w moim przypadku jest to zdecydowanie leniwiec, dlatego zawsze, kiedy tylko mogę, wykorzystuję różne pomoce, żeby ułatwić sobie życie. Nie inaczej jest w przypadku haftu krzyżykowego. Moją największą zmorą jest obliczenie rozmiaru kanwy i rysowanie orientacyjnych linii. Naprawdę tego nie lubię, dlatego przy kolosach zazwyczaj wykorzystuję już pokratkowany materiał, ale na etapie planowania pracy nad nowym wzorem musimy stanąć przed nie lada wyzwaniem, jakim jest dobór kanwy, a co za tym idzie właściwy rozmiar naszej pracy. Właśnie w tym momencie przychodzi z pomocą Kalkulator rozmiaru kanwy



Aplikacje zaprojektował Grzegorz Kolasa, czyli mąż naszej blogowej koleżanki - Szarlotki z bloga Haft po godzinach. Zabawę z apką zaczynamy od wpisania rozmiaru pracy w krzyżykach.



Następnie wybieramy gęstość kanwy i tutaj mamy spore pole do popisu, bo na liście znajdziemy przedział od 6ct do 40 ct. 



Na koniec musimy się jeszcze zastanowić nad marginesami.
 

Kiedy już wszystko mamy wpisane przyciskamy "oblicz", w kolejnym oknie pokazują się nam szczegółowe obliczenia dotyczące naszego projektu, ale także inne rozmiary kanw dla porównania. Na próbę wpisałam skrajne wartości, czyli bardzo mały hafcik - 20 x 20 krzyżyków i bardzo duże marginesy - 10 cm. 

Bardzo podoba mi się lista rozmiarówek dla naszego projektu, która wyświetla się pod właściwymi obliczeniami. Jedynym minusem aplikacji jest to, że po pięciu obliczeniach ta lista nie będzie nam się już pokazywać, ponieważ ta opcja jest dostępna w wersji premium (3,99 zł). 

Na koniec zobaczmy jeszcze szczegółowe obliczenia do mojego najnowszego projektu, jakim jest Paryż od Durene Jones z najnowszego wydania Cross Stitch Gold (kilk). Tym razem postanowiłam nie szaleć z drobną kanwą, bo za dużo tu najrozmaitszych konturów, więc wybrałam kanwę w rozmiarze 14 ct i naprawdę duże marginesy  - 10 cm, tak na wszelki wypadek ;)
 

Podane przez aplikację wymiary zgadzają się z tymi w gazecie, więc apka jak najbardziej działa poprawnie ;) Chwila i już znamy wszystkie wymiary, bez liczenia i mierzenia. Bardzo lubię takie hafciarskie pomoce, bo pomagają zaoszczędzić sporo czasu, zwłaszcza w przypadku osób początkujących, które jeszcze nie mają dużego rozeznania w rozmiarówkach tkanin. Szkoda, że kiedy ja zaczynałam haftować nie było takich pomocy ;)
Ania :) 

10 komentarze:

Szczęśliwego Nowego Roku!

02:04:00 KreatywnaTV 4 Comments



Szczęśliwego Nowego Roku Kochani!

4 komentarze: