A miało być tak pięknie...

09:27:00 KreatywnaTV 12 Comments


Zaplanowałam sobie dzisiaj naprawdę przyjemny dzień, najpierw fryzjer, potem kosmetyczne zakupy, a na końcu wycieczka do mojej ulubionej hurtowni papierniczej. Prawda, że cudny plan? Pełna optymizmu jechałam sobie do Manufaktury, gdy nagle skrzynia biegów przestała działać i to tuż przed dużym i ruchliwym skrzyżowaniem. Każdy łodzianin Wam powie, że Wojska Polskiego przy Franciszkańskiej to naprawdę kiepskie miejsce na awarię. Na szczęście jakoś bezkolizyjnie udało mi się zjechać na chodnik tylko na sprzęgle, gdzie na sam koniec zgasł silnik.

Rozhisteryzowana, bo przecież zepsuta skrzynia biegów to w zasadzie wyrok śmierci dla samochodu, zadzwoniłam po wsparcie. Posiedziałam trochę w upale, przeprosiłam każdego mieszkańca pobliskiej kamienicy, który musiał przeciskać się koło mnie, żeby móc wyjechać, bo niestety samochód ostatecznie wyzionął ducha w bramie wjazdowej.

Wreszcie wsparcie techniczne przyjechało, po kilku minutach okazało się, że tam, gdzie normalnie jest luz aktualnie znajduje się trzeci bieg, a pozostałe są zablokowane. Po chwili namysłu podjęliśmy heroiczną próbę przejazdu z miejsca awarii do domu, by tam pomyśleć co z tym wszystkim zrobić. Na szczęście do domu udało nam się dotrzeć w jednym kawałku i nawet na naszym ośmioramiennym skrzyżowaniu nie było problemu ze skrętem.

Samochód zaparkowaliśmy przed domem, bo jak później wyjechać bez wstecznego, i zabraliśmy się za grzebanie pod maską. Dla ścisłości: ja tylko patrzyłam i podawałam. Dosyć szybko udało się zlokalizować problem, którym był plastikowy element trzymający jakieś tam wiązki czegoś tam od skrzyni biegów. Plastik po prostu odmówił współpracy, co w efekcie przełożyło się na zablokowaną skrzynię i moją histerię. Już myślałam, że sprawa jest prosta, wystarczy wymienić felerny plasticzek, ale przecież w życiu nic nie może być proste. Plasticzek okazuje się być elementem większej całości, którą trzeba wymienić w warsztacie, bo w domowych warunkach jest to zbyt trudne.

Bosko, ale do tego warsztatu trzeba jakoś dojechać, najlepiej bez rozległego zawału przy każdej próbie zmiany biegu. Po rodzinnej naradzie postawiliśmy na opaski zaciskowe, które ostatecznie całkiem fajnie przytrzymały plasticzek. Efekt? Wszystko działa! Biegi pięknie chodzą no i trójka jest tam, gdzie zawsze ;) Mega dumni z siebie wróciliśmy na wcześniejsze miejsce akcji, żeby zabrać zostawiony tam samochód, bo jak ruszyliśmy na trzecim biegu, to już się nie zatrzymywaliśmy. 
Ufff... myślałam, że to już wszystko na dziś i nie przytrafią mi się żadne kolejne drogowe niespodzianki. Nawet włączyłam ulubioną płytę, bo napięcie przy zmianie kolejnych biegów powoli zaczęło ze mnie schodzić. Dojechałam do następnych świateł i zerknęłam na przeciwległy pas, gdzie akurat w tym samym momencie czerwony fiat przerzucał przez maskę jadącego prawidłowo rowerzystę. Cholera! Czy ja dzisiaj przyciągam wszystkie drogowe incydenty? Na koniec w samochodzie włączyła się rezerwa... 
A miało być tak miło... Dziś żadnego scrapowego, ani hafciarskiego wpisu niestety nie będzie, bo zajadam stres migdałowo - cytrynowym sernikiem, jednym okiem oglądając zimowy film w nadziei, że może mroźne widoki pomogą zwalczyć upał. Jedno, co mogę wam doradzić, to zawsze miejcie ze sobą opaski zaciskowe, nigdy nie wiadomo kiedy mogą się przydać ;) Ja je mam zawsze przy sobie :D A teraz idę kupić online wszystko to, co dzisiaj miałam kupić stacjonarnie ;) 

Ania


P.S. W Scrap Butiku trwa przedsprzedaż cudnych papierów z kolekcji Summer Feelings. Nie mogłam przejść obok nich obojętnie, zresztą zobaczcie sami :D 



No i jeszcze trochę dodatków: 







PODOBNE WPISY

12 komentarzy:

  1. Aniu toż ja też łodzianka i na dodatek w Manufakturze pracuję :D Przygód nie zazdroszczę. Spokojnego wieczoru :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę? Nie widziałam :D Jak następnym razem uda mi się dojechać do Manu bez żadnych dodatkowych atrakcji, to do Ciebie wpadnę, tylko napisz gdzie Cię można znaleźć ;)

      Usuń
    2. W Auchan na dziale mięso-wędliny :) Jedyna ruda tam, to poznasz :D Mało romantyczne miejsce pracy, ale żyć trzeba :)

      Usuń
    3. Następnym razem wpadnę do Ciebie :)

      Usuń
  2. Kochana oj wiem co to znaczy skrzynia biegów.. Prawie podobną sytuację miałam.. Niestety ja musiałam naprawić w warsztacie bo awaria była dość poważna.. I ja kochana życzę Tobie spokojnego wieczoru..;) Pozdrawiam..;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale dobrze, że udało się naprawić :) Czasem awarie są tak poważne i kosztowne, że nie opłaca się naprawiać.

      Usuń
  3. Dzień pełen przygód! Każda awaria samochodu na środku skrzyżowania jest stresująca! Szczególnie jak się jedzie samemu (a na dodatek jest się kobietą:)). Mnie kiedyś sprzęgło podczas zmiany biegów się zapadło - efekt: mini zawał :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo!!! To też nieźle! :D Fakt, jak się jest kobietą, to życie czasem jest trudniejsze, mało która z nas ogarnia to, co jest pod maską ;)

      Usuń
  4. No to miałaś przeżycia, dobrze, że się dobrze skończyły... Papierki rzeczywiście piękne kolorystycznie zwłaszcza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się cieszę, że jednak wszystko się dobrze skończyło :) A w papierach zakochałam się na zabój ;) Wyjdzie z nich cudny album :D

      Usuń
  5. No to niezłe przygody miałaś ..
    Mi również przydarzyła się kiedyś taka niemiła przygoda ze skrzynią biegów, niestety samochód trzeba było scholować tak się zablokowała!

    Cieszę się, że do mnie zaglądasz :) W pracy, gdzie najczęściej wpadam na blogi serwer blokuje mi wejście na Twój blog :( Ale jak tylko w domu dopadnę kompa to na pewno będę tu wpadała :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Takie przygody to się potem wnukom opowiada;-)
    Papierki prześliczne:-)

    OdpowiedzUsuń