Wieści z pola walki

07:56:00 KreatywnaTV 4 Comments


 

Mało mnie tutaj, ale intensywnie realizuję cele, które postawiłam sobie na początku tego miesiąca. Nieudana próba dostosowania kolejnego Bloggerowego szablonu też przyczyniła się do mojej nieobecności, bo ile można walczyć z niedoskonałościami tego systemu. Każdy dzień utwierdza mnie w przekonaniu, że to już nie jest platforma dla mnie, owszem, na początku było ok, ale teraz już tak nie jest.

Każdą wolną chwilę poświęcam na zmagania z Wordpressem, które już są coraz mniej uciążliwe, bo powoli przyzwyczajam się do tego systemu i wykonanie każdej czynności nie zajmuje mi już tyle czasu. Wiem już co, gdzie kliknąć, albo przeciągnąć, żeby wyświetlało się dokładnie tam, gdzie chce. To naprawdę niesamowite, że wreszcie mogę wszystkie elementy bloga ułożyć tak, jak ja tego chcę. Ja, a nie jakiś tam programista.

Jednak uczciwie muszę przyznać, że nie byłoby tak łatwo bez profesjonalnego szablonu, który daje wiele możliwości, a także umożliwia załadowanie wersji demo, co naprawdę ułatwia opanowanie nawigacji. Za szablon zapłaciłam 62$ (razem z podatkiem i opłatą PayPal) i jest to normalna cena bardzo dobrego, nowoczesnego i wciąż aktualizowanego szablonu. Ja wybrałam wersję, która została opracowana dla dużych portali i naprawdę jestem zachwycona. Zajrzyjcie na stronę demo The Voux i zobaczcie ile jeden szablon daje możliwości! 

W trakcie całego procesu przenoszenia Manufaktury Smaków doszłam też do wniosku, że takie rzeczy mogłabym robić zawodowo, oczywiście, kiedy już będę bardziej ogarnięta w temacie ;) Bardzo podoba mi się proces tworzenia bloga od podstaw i to bloga, który jest nie tylko piękny, ale także funkcjonalny, a właściciel nie musi się już martwić, że to nie działa, a tamto źle się wyświetla, etc. Zresztą to, jak blog funkcjonuje od strony technicznej też jest ważne dla autora, bo jeśli ciągle są jakieś problemy, z którymi nie można sobie poradzić, to w końcu porzuca się pisanie. Tak więc, jeśli myślicie o przeniesieniu bloga, albo macie problemy z Wordpressem, to już wiecie do kogo pisać ;) 

Obiecałam Wam, że będę pisać o moich spostrzeżeniach związanych z blogową przeprowadzką. Kwestią, o której warto wspomnieć jest przenoszenie treści. Wiecie już, że można eksportować wpisy i komentarze do pliku, a następnie wgrać je na Wordpressa. Jedynym problemem i przeszkodą w przeprowadzeniu tej czynności jest oczywiście sam Blogger, który, kiedy ja robiłam kopię wpisów nie zapisał zdjęć z postów publikowanych w tym roku. Dlaczego? Nie mam pojęcia, nie zapisał i już, dlatego musiałam ręcznie dodawać wszystkie fotografie. Ręcznie trzeba też poprawić wyświetlanie zdjęć wprowadzających, Wp po prostu inaczej je publikuje, dlatego nawet dobrze wgrany plik tutaj nie ma znaczenia. To chyba najgorsza część przeprowadzki, ale jak już się to zrobi, to można się cieszyć pięknymi wpisami. 

Wielkimi krokami zbliża się premiera nowej odsłony Manufaktury Smaków, na którą i Was oczywiście serdecznie zapraszam :) W swoim czasie podrzucę link do strony z łatwiejszym do zapamiętania adresem, bo tak, również adres uległ zmianie, co prawda niewielkiej, ale zawsze. Już nie mogę się doczekać, kiedy wreszcie będę mogła tam spokojnie blogowć, tymczasem zapraszam Was jeszcze na stary blog, gdzie m.in. czeka przepis na kluski na parze ;) 


Ania :)


4 komentarze:

Marzec - plany, cele i wyzwania

06:33:00 KreatywnaTV 3 Comments


Mamy marzec! Wreszcie! Naprawdę cieszę się, że już mamy nowy miesiąc i nowy początek, bo luty okazał się dla mnie jeszcze gorszy niż styczeń. Drugi miesiąc tego roku zaszedł mnie od tyłu i w najmniej oczekiwanych momentach zaatakował. Był pogrzeb, tajemnice, jeszcze więcej tajemnic, przygody w urzędach, zawalone terminy i projekty, niezadowoleni ludzie, jeszcze więcej niezadowolonych ludzi, dużo nerwów  i chwile mrożące krew w żyłach. Szczerze przyznaję, że nie jestem formie, ani psychicznie, ani fizycznie, bo osłabienie po przeziębieniowo-grypowym maratonie wciąż mi doskwiera, jednak jest już marzec, czyli pierwszy, wiosenny miesiąc w tym roku, a z nim przychodzi nadzieja. 

Obiecałam sobie, że ten miesiąc będzie lepszy od poprzednich i zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby potknięcia stycznia i lutego, które były moją zasługą (wszystkiego nie da się zrzucić na ślepy los, albo przeznaczenie), już się nie powtórzyły. Czas wrócić do miesięcznego panowania, bo dzięki temu mogę lepiej skupić się na tym, co muszę zrobić w bieżącym miesiącu i zdecydowanie łatwiej znajduję czas na wypoczynek i drobne przyjemności. Oto moje plany na ten miesiąc:

1. Skończyć pisać doktorat. 


Tak... to chyba tyle w tym temacie ;) 

2. Całkowicie przenieść Manufakturę Smaków w nowe miejsce. 


Ten proces zaczęłam już w ostatnich dniach lutego, mam już nową domenę i dobry hosting, przeniosłam też już wpisy, ale czytelników jeszcze tam nie mogę zaprosić. Przede mną naprawdę dużo pracy, m.in. wdrożenie nowego szablonu i dostosowanie wpisów do Wordpressa. Naprawdę cieszę się, że podjęłam ten krok i sama się sobie dziwię, że nie zrobiłam tego wcześniej. Wordpress daje naprawdę ogromne możliwości, a przeniesienie bloga wcale nie jest takie straszne, dzięki bardzo sprytnie napisanym dodatkom można nie tylko bezboleśnie przenieść wpisy, zdjęcia i komentarze, ale także można zrobić przekierowanie tak, by na listach czytelniczych znajomych, używających Bloggera pojawiały się wpisy z Wordpressa. W ten sposób nie znika się z blogowego życia i cały czas jest się w kontakcie, ale o tym będzie trochę więcej w kolejnych wpisach. Jak tylko skończę z Manufakturą Smaków, to zabieram się za Kreatywną :D

3. Zacząć haftować żółte róże. 


Zdecydowanie nadszedł ich czas, mimo, że nie pokazywałam tego projektu w moich styczniowych planach na ten rok. Ostatnio wygrzebałam wzór z szuflady i doszłam do wniosku, że odleżał już wystarczająco długo.

4. Uzupełnić Project Life. 


Chyba raczej powinnam napisać: "Zacząć prowadzić Project Life", bo w tym roku nie zrobiłam ani jednej rozkładówki. Mało tego, nie kupiłam nawet albumu! Wszystko przez to, że mam jeden zapasowy, który mi się nie podoba, ale z drugiej strony szkoda, żeby leżał. Naprawdę w tym roku jeszcze nie miałam ochoty na albumowe sprawy, ale mam nadzieję, że w marcu wszystko nadrobię. 

5. Postarać się nie zbankrutować na Skrapowisku.


To będzie trudne...  nawet bardzo :p

6. Reanimować moje życie towarzyskie. 


Nie jestem pewna, czy punkt pierwszy nie wyklucza szóstego, ale zobaczymy co z tego wyjdzie. 

7. Nie zwariować podczas kolejnego etapu remontu.


Tak, w marcu rusza kolejny etap remontu! Ma być mniejszy i zdecydowanie mniej dokuczliwy, ale wszyscy dobrze wiemy jak to jest z remontami - nigdy nie jest tak, jak się zakładało. 


8. Popracować nad dyscypliną i organizacją.


Jeszcze jakiś czas temu nie zaprzątałam sobie głowy takim drobiazgiem jak dobra organizacja, ale z czasem (i z wiekiem) doszłam do wniosku, że choć jestem mistrzynią chaosu, z którego na końcu wyłania się skończony projekt, to taki tryb pracy strasznie mnie męczy. Najwyższy czas trochę popracować nad sobą i wiosna, to najlepszy moment.

Tal wyglądają moje marcowe plany, nie jest tego dużo, ale w tym miesiącu starałam się nie przesadzać, bo punkt pierwszy na mojej liście jest ogromnym pochłaniaczem czasu, energii i kreatywności. Nie chcę też zaczynać kolejnego miesiąca z poczuciem, że nie zrobiłam tego wszystkiego, co zaplanowałam wcześniej. A jeśli uda się zrobić coś więcej, to naprawdę będę zachwycona :) A Wy jakie macie plany na ten miesiąc? 


Ania

3 komentarze: